FXMAGFXMAG

BMW znów ostrzega przed słabymi wynikami, a akcje rosną! Inwestorzy dostrzegli światełko w tunelu?

Lesedauer 3 min

Na papierze sytuacja wygląda jak koszmar każdego dyrektora finansowego.

Bolesny rachunek za porządki na parkiecie

BMW po raz drugi w ciągu pięciu miesięcy zrewidowało prognozy rentowności operacyjnej dla segmentu motoryzacyjnego. Zamiast skromnych dotąd 1% do 3%, zarząd przygotował rynki na przedział od ujemnego 0,5% do zaledwie 0,5%.

Inwestorzy na parkiecie we Frankfurcie zamiast paniki zaserwowali jednak natychmiastowe odbicie, windując notowania o około 1,3%. Skąd ten paradoks? Rynek od dawna wiedział, że rok jest fatalny, a wycena akcji spadła wcześniej o blisko 38%. Co najważniejsze, trzeci kwartał przyniósł marżę na poziomie 3,4%, wyraźnie przebijając oczekiwania analityków na poziomie 2,6%.

Jeśli wyłączymy jednorazowe koszty potężnej restrukturyzacji, bazowy biznes nadal generuje marżę przekraczającą 2%, a wolne przepływy pieniężne mają zamknąć się w solidnej kwocie ponad 2,5 mld EUR, czyli około 2,8 mld USD.

W bilansie pojawi się zapewne bezgotówkowy odpis rzędu 3 mld EUR, lecz inwestorzy uznali to za niezbędne czyszczenie pokładu przed decydującym skokiem w przyszłość.

Zobacz również: Właściciele BMW czują się oszukani! Koncern złamał dane słowo i płaci za to na giełdzie

Cyfrowa operacja i krzemowy skalpel Nedeljkovica

Nowy sternik koncernu, Milan Nedeljkovic, który przejął stery w maju, nie bawi się w sentymenty. Zamiast pudrowania rzeczywistości zarządził radykalne odchudzenie struktur, obejmujące pożegnanie z około 8 tys. pracowników na świecie, co stanowi blisko 5% całej załogi, a także dymisję około setki menedżerów wyższego szczebla z Monachium. Program dobrowolnych odejść w Niemczech spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że planowana reorganizacja ma domknąć się już do połowy 2027 roku.

Równolegle tradycyjną biurokrację zastępuje sztuczna inteligencja, wkraczająca zarówno do centrali, jak i na linie produkcyjne. BMW wydało w ostatnich latach ponad 10 mld EUR na architekturę oprogramowania oraz nową generację elektryków z linii Neue Klasse.

Fabryka na Węgrzech przeszła już na tryb trzyzmianowy, a zakłady w Niemczech, Karolinie Południowej i Chinach przyspieszają tempo. Starsze modele, zwłaszcza te oparte na przestarzałych ogniwach, trafiają do lamusa znacznie szybciej, niż pierwotnie zakładano. Zamiast powolnej ewolucji Bawarczycy postawili na pełną cyfryzację procesów wytwórczych.

Zobacz również: Chiny znokautowały BMW. Niemiecki gigant zmuszony do tysięcy zwolnień

Wielki chiński mur kontra Neue Klasse

Największym wyzwaniem pozostaje Państwo Środka. Po latach tłustego prosperity, gdzie chiński popyt napędzał gigantyczne marże, przyszedł zimny prysznic wywołany zapaścią tamtejszego rynku nieruchomości oraz bezwzględną wojną cenową ze strony lokalnych drapieżników pokroju BYD czy technologicznego giganta Xiaomi.

Dostawy BMW w Chinach tąpnęły w trzecim kwartale aż o 25%, co sprawiło, że rynek amerykański niemal zepchnął Azję z pozycji lidera sprzedaży. Niemiecki gigant nie zamierza jednak kapitulować. Odpowiedzią na presję wschodu ma być przedłużona wersja elektrycznego SUV-a iX3 oraz kolejne premiery pojazdów Neue Klasse, wzbogacone także o odświeżoną serię 3.

Cel strategiczny jest jasny i bezkompromisowy, czyli osiągnięcie marży na poziomie 5% już w 2028 roku oraz trwały powrót do tradycyjnego pułapu 8% do 10% na początku przyszłej dekady. Inwestorzy dali BMW kredyt zaufania, bo wolą brutalną prawdę i bolesną restrukturyzację napędzaną nowymi technologiami niż powolne dryfowanie w stronę rynkowego marginesu.

W środę 4 listopada akcje BMW rosną o 1,63% do poziomu 58,70 EUR.

Wykres. Kurs akcji Bayerische Motoren Werke

Źródło: TradingView

Zobacz również: Niemiecka motoryzacja w opałach? Chińczycy zaczynają ekspansję u naszych zachodnich sąsiadów

Źródło: Bloomberg