FXMAGFXMAG

Gra o najwyższą stawkę. Co czeka NBP po 4 listopada i jak zareagują rynki?

Okuma süresi: 5 dakika

“Zamach Stanu” - to słowa, które najczęściej było słychać po tym, co wydarzyło się w piątek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Takiego stwierdzenie rzecz jasna używali prawicowi politycy, a także ich wyborcy.

Większość reprezentantów partii tworzących koalicję rządową mówiła o przywracaniu praworządności. Sposób, w jaki próbowano to zrobić, budzi kontrowersje.

Takie głosy słychać nie tylko wśród szeroko pojętej “prawicy”. Krytycznie na temat tego, co wydarzyło się w Trybunale Konstytucyjnym, wypowiedziały się także autorytety z dziedzin prawa i konstytucji. Wśród nich między innymi: prof. Marcin Matczak, prof. Ryszard Piotrowski czy prof. Marcin Wiącek.

Jak sprawa Trybunału Konstytucyjnego się zakończy, przekonamy się zapewne w najbliższym czasie, bo trudno się spodziewać, że ten pad przeciągany będzie w nieskończoność. Podobne sceny, jak te piątkowe sprzed Trybunału Konstytucyjnego wkrótce będziemy mogli zobaczyć także przed inną państwową instytucją?

Czytaj też: Sygnaliści narażeni przez działania służb? Takie zachowania mogą doprowadzić do końca dziennikarstwa śledczego

Dojdzie do zmiany władzy w Narodowym Banku Polskim?

Głosy o tym, że rząd może przyczynić się do przejęcia władzy w Narodowym Banku Polskim (NBP) siłą, słychać ze strony prawicowych polityków. Te nasiliły się po piątkowych wydarzeniach. Jak podkreślają, schemat działania premiera Donalda Tuska wobec tej instytucji przypomina to, co do tej pory działo się z Trybunałem Konstytucyjnym (TK). Przypomnijmy, że nie uzupełniano na bieżąco składu Trybunału Konstytucyjnego. To zmieniło w marcu 2026 roku, gdy wybrano szóstkę sędziów TK. To: Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski, Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Dariusz Szostek. Do tego grona w ostatnich dniach dołączył były minister w rządzie Donalda Tuska, jego prawa ręka - Maciej Berek. Wszyscy ci sędziowie złożyli ślubowanie, choć nie wszyscy w obecności prezydenta Karola Nawrockiego, co budzi kontrowersje. Czy wypowiedzenie słów “wobec prezydenta” bez jego fizycznej obecności można uznać za zgodne z prawem?

Przy tej okazji pojawiały się prześmiewcze pytania, czy jeśli małżonkowie złożą przysięgę wobec naczelnika Urzędu Stanu Cywilnego bez jego obecności, to należy uznać takie małżeństwo?

Wracając do tematu Narodowego Banku Polskiego, w przypadku tej instytucji, od miesięcy Donald Tusk nie złożył kontrasygnaty pod powołaniem nowych członków zarządu wskazanych przez prezesa NBP Adama Glapińskiego. Chodzi o cztery osoby: Martę Kightley (w latach 2020-2026 wiceprezes NBP – pierwszy zastępca prezesa), Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego (dotąd członkowie RPP). Bez przedłużenia ich kadencji wkrótce skład zarządu NBP stanie się niepełny. Nastąpi to już w środę 4 listopada, w momencie, gdy kadencja zakończy się Adamowi Lipińskiemu. Jeśli do tego czasu nie będzie kontrasygnaty premiera Donalda Tuska, decyzje NBP nie będą mogły być podejmowane przez zarząd. Zgodnie z prawem zarząd musi posiadać minimum 7 osób, w tym prezesa, a także 6-8 członków, w tym dwóch wiceprezesów.

Adam Glapiński zostanie odwołany?

Czyżby właśnie o to chodziło rządzącym? Ci na pewno będą próbować do tego doprowadzić. Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła wniosek w sprawie postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Wśród zarzutów wobec Adama Glapińskiego pojawiło się między innymi pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w czasie pandemii czy podejmowanie interwencji walutowej, a także złamanie zasady apolityczności banku centralnego.

Głosowanie w sprawie postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu ma odbyć się w dniach 17-19 listopada. I to pojawia się kolejny znak zapytania. Ilu posłów musi zagłosować “za”, aby ta decyzja była zgodna z prawem? Czy powinna być to bezwzględna większość głosów, czyli przynajmniej połowa posłów, czy wyższa?

Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego ze stycznie 2024 roku, aby taki wniosek można uznać za ważny, musi za nim zagłosować co najmniej 3/5 ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 276 posłów. I tu kolejna kontrowersja, bo ten wyrok nie został przez ekipę rządzącą opublikowany w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że nie ma on mocy prawnej. Właśnie dlatego rządzącym tak bardzo może zależeć na zmianie w Trybunale Konstytucyjnym. Bo jego nowy skład mógłby wydać inny wyrok w tej sprawie, co mogłoby pomóc w usunięciu z funkcji Adama Glapińskiego. Przy obecnej arytmetyce w Sejmie, koalicja rządowa nie jest w stanie uzyskać 276 głosów “za”.

Pytaniem otwartym pozostaje, co będzie działo się po 4 listopada, gdy kadencja Adama Lipińskiego dobiegnie końca?

Aktualny skład zarządu NBP wraz z upływem kadencji prezentuje się następująco: wiceprezes NBP Adam Lipiński - kadencja do 4 listopada 2026 roku, Marta Gajęcka - kadencja do 1 stycznia 2027 roku, prezes NBP Adam Glapiński - kadencja do 21 czerwca 2028 roku, Rafał Sura - kadencja do 28 lipca 2028 roku, Paweł Mucha - kadencja do 1 września 2028 roku, Paweł Szałamacha - kadencja do 12 października 2028 roku, Artur Soboń – kadencja do 6 grudnia 2029 roku.

Polska straci na zamieszaniu?

Spór o Trybunał Konstytucyjny i możliwe zamieszanie wokół Narodowego Banku Polskiego z pewnością nie sprzyjają ocenie Polski na świecie. Już wkrótce przekonamy się, czy będzie to miało konsekwencje w postaci spadku oceny ratingowej. 6 listopada oceny dokona agencja S&P. Ekonomiści nie spodziewają się obniżenia prognozy, która obecnie wynosi A3. Wszystko będzie jasne, jednak gdy ocena zostanie dokonana.

Przypomnijmy, że we wrześniu na obniżenie ratingu dla Polski do poziomu A3 zdecydowała się inna agencja - Moody’s.

Zobacz również: To droga do bankructwa. Europa ma już ponad 95 bln dolarów długu. Duża jego część należy do Polski

Źródło: FXMAG, Rzeczpospolita