FXMAGFXMAG

Polacy truci na norweskiej budowie? Wymioty, metaliczny smak, a po skardze - zwolnienie

Okuma süresi: 2 dakika

200 dokumentów i ostrzeżenia, które miały zostać bez odpowiedzi

Bellona twierdzi, że przeanalizowała około 200 dokumentów i rozmawiała z kilkudziesięcioma pracownikami zatrudnionymi w firmie. Zebrany materiał dowodowy miał pokazać powtarzające się ciągle sygnały o niebezpiecznych warunkach pracy na Melkøyi.

Jeden z najmocniejszych wątków dotyczy narażania pracowników na wpływ substancji chemicznych. Pracownicy zgłaszali nudności, zawroty i bóle głowy, wymioty, problemy z oddychaniem a nawet metaliczny smak w ustach. Organizacja wiąże te objawy z możliwością kontaktu z benzenem, lotnymi związkami organicznymi lub innymi chemikaliami.

16 czerwca 2026 roku siedem zatrudnionych osób miało zostać narażonych na niebezpieczne substancje. Bellona zarzuca firmie niedostateczne: badania, pobieranie próbek i dokumentowanie podobnych zdarzeń. A to wszystko to jeszcze nie wszystko!

116 pracowników podpisało, później stracili pracę

W październiku 2024 roku 116 osób podpisało zbiorowe zgłoszenie, które obejmowało 70 różnych problemów z jakimi mierzyła się firma. Wskazywano między innymi na niedostateczne szkolenia, czy brak odpowiedniego wyposażenia do pracy na wysokości.

Bellona twierdzi, że wielu sygnatariuszy straciło później zatrudnienie, mimo że firma nadal potrzebowała pracowników. Organizacja chce, by policja ustaliła, czy mogło tam dojść do działań odwetowych wobec osób alarmujących o niebezpieczeństwach. Szczególne znaczenie ma tutaj sytuacja pracowników zagranicznych, gdzie według Bellony wielu poszkodowanych to Polacy. Mieli oni być zatrudnieni przez agencje pracy lub podwykonawców, a bariery językowe i uzależnienie od kolejnych zleceń utrudniały zgłaszanie problemów.

Wszystko to przypieczętował wypadek z kwietnia 2025 roku, kiedy to jeden z pracowników spadł z rusztowania z wysokości 4,4 metra na betonową posadzkę i odniósł poważne obrażenia. Norweski nadzór Havtil stwierdził później 11 naruszeń przepisów u 3 firm, w tym Equinoru. Naruszenia dotyczyły oceny ryzyka, jakości szkoleń, organizacji pracy i nadzoru nad wykonawcami.

Equinor obiecuje zmiany

Koncern nie pozostawił tego bez odpowiedzi, Equinor przekazał, że przeprowadził własne postępowania, opublikował raporty i wdrożył działania poprawiające bezpieczeństwo. Po wcześniejszych zdarzeniach firma wprowadziła filtry, lepszy monitoring gazów, nowe procedury, a nawet stworzyła specjalny punkt medyczny na Melkøyi.

Tym samym koncern przyznał, że początkowa ocena ryzyka oraz reakcja na pierwsze przypadki narażenia na gazy rzeczywiście nie były wystarczające.

Bellona oczekuje więcej - organizacja domaga się wstrzymania prac do czasu całkowitego wyeliminowania zagrożeń. Zawiadomienie dotyczy czterech osób ze ścisłego kierownictwa spółki, w tym prezesa Andersa Opedala. Nie oznacza ono postawienia zarzutów, dopiero śledztwo pozwoli ustalić, czy doszło do przestępstwa i kto w takiej ewentualności poniesie za to odpowiedzialność.

Źródło: wyborcza.biz, mojanorwegia.pl/