Służby w akcji. Prokurator wkroczył do Ministerstwa Sportu i Turystyki
Pod koniec lutego premier Donald Tusk, powołując pełnomocniczkę rządu do spraw “Marki Polska” przedstawiał Barbarę Mróz-Gorgoń, jako jedną z najwybitniejszych polskich ekspertek w dziedzinie promocji.
Czytaj też: Prezydent ugnie się pod presją? Chodzi o podatek od nadmiernych zysków dla branży paliwowej
Życie napisało jednak swój scenariusz i reprezentantka rządu funkcję pełniła niespełna miesiąc, rezygnując ze stanowiska w cieniu skandalu. To za sprawą raportu "Polaków portret własny" z 2025 roku, który ujrzał światło dzienne. Dokument zwierał masę błędów, zarzucając przy tym, że został on stworzony przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Krytyka Barbary Mróz-Gorgoń i samego rządu była tak duża, że pełnomocniczka rządu w sierpniu podała się do dymisji.
Prokuratur w Ministerstwie Sportu i Turystyki
Choć Barbara Mróz-Gorgoń nie reprezentuje już rządu, to nie oznacza, że problemy dla niej się skończyły. W czwartek służby prowadziły przeszukanie w nieruchomości należącej do byłej pełnomocniczki rządu na Dolnym Śląsku. W piątek prokurator wraz z policją pojawili się w Ministerstwie Sportu i Turystyki, gdzie zabezpieczyli dokumenty, które mają związek z tą samą sprawą. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, przeprowadzone czynności procesowe w budynku Ministerstwa Sportu i Turystyki miały na celu zabezpieczenie dodatkowych dowodów.
Wraz z pojawieniem się służb w resorcie pojawiły się doniesienia o tym, że doszło do przeszukania gabinetu ministra. Rzecznik prokuratury - jak informuje portal Money.pl - zdementował te informacje.
Wizyta służb w Ministerstwie Sportu i Turystyki ma związek ze śledztwem w sprawie raportu “Polaków projekt własny”. W tej sprawie sprawdzane jest, czy doszło do wyłudzenia dotacji w wysokości blisko 180 tys. zł, a także czy nie zostały przekroczone uprawnienia i niedopełnienie obowiązków związanych z rozliczeniem dotacji?
Zarzuty w kierunku byłej pełnomocniczki rządu
Po ujawnieniu treści raportu, który wzbudził duże kontrowersje wokół osoby Barbary Mróz-Gorgoń, krytykę tego dokumentu było słychać ze strony polityków, dziennikarzy i ekspertów, którzy zarzucali wykorzystanie sztucznej inteligencji. Wśród osób, które zwracały na to uwagę, był między innymi ekspert do spraw bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik z Instytutu Sobieskiego.
Barbara Mróz-Gorgoń broniła się, mówiąc, że ten raport był jedynie dokumentem wewnętrznym i nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Jednocześnie zaznaczyła, że to nie jest ten raport, za który ministerstwo miało zapłacić 180 tys. zł.
Zobacz również: ZUS wypłaca zasiłki parom jednopłciowym. Szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej zapowiada, że to dopiero początek zmian
Źródło: Money.pl