Prezydent ugnie się pod presją? Chodzi o podatek od nadmiernych zysków dla branży paliwowej
Rząd po raz drugi próbuje przeforsować ustawę, która pozwoli wprowadzić podatek od nadmiernych zysków dla firm paliwowych.
Czytaj też: Drożejące paliwo uderza w branżę transportową. Konsekwencje odczują wszyscy Polacy
Pierwsza próba obciążenia tą daniną rozpoczęła się w maju 2026 roku, gdy rządzący przedstawili założenia projektu ustawy, który został przegłosowany w Sejmie w drugiej połowie lipca. Dokument został przyjęty także przez Senat, a następnie trafił do prezydenta, który nie zdecydował się na podpis pod ustawą. W zamian za to skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, aby - jak podkreślał - mieć pewność, czy regulacja jest zgodna z Konstytucją. Jednym z głównych powodów, na który wskazywał Karol Nawrocki, było to, że ustawa zakładała nałożenie podatku wstecz. To oznaczało, że firmy, mimo że regulacja weszłaby w życie w sierpniu, musiałyby zapłacić podatek za poszczególne miesiące od marca. Prezydent podkreślał, że prawo, w tym prawo podatkowe nie powinno działać wstecz.
Rząd podjął kolejną próbę przeforsowania niemal takiego samego projektu ustawy
Rządzący założyli, że podatek od nadmiernych zysków firm paliwowych pozwoli zrekompensować straty w budżecie państwa spowodowane tarczą ochronną dla obywateli, jaką był pakiet CPN (Ceny Paliw Niżej). Początkowo autorzy dokumentu zakładali, że da to wpływ do budżetu państwa w wysokości około 4 mld zł. Przy okazji procedowania projektu ustawy w tej sprawie po raz drugi posłowie przegłosowali także poprawkę Koalicji Obywatelskiej, która wydłuża termin, w którym przedsiębiorstwa paliwowe musiałyby płacić daninę do marca 2027 roku. W pierwotnej wersji dokumentu założone zostało, że podatek będzie obowiązywał od marca do grudnia 2026 roku. Zmiana pozwoliłaby zwiększyć dochód do budżetu państwa do 4,8 mld zł.
Za przyjęciem projektu ustawy zagłosowało 237 posłów, 202 było przeciw, a jeden poseł wstrzymał się od głosu. Teraz ustawa trafi pod obrady Senatu. O ile zyska aprobatę senatorów, zostanie przedstawiona prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Prezydent tym razem podpisze ustawę?
W obecnym kształcie ustawy, który niewiele różni się od jej pierwotnej wersji, trudno spodziewać się, aby prezydent mimo próby wywołania presji na głowę państwa, zdecydował się na złożenie swojego podpisu pod dokumentem - oceniają politolodzy.
Podobne wnioski można wyciągnąć z wypowiedzi szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego.
“Myślę, że pan premier, chyba zachęcony tym, co się dzieje wokół Zondacrypto, chce iść "modus operandi" Zondacrypto i przedstawić tę samą ustawę, którą prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na zarzuty natury konstytucyjnej” - powiedział cytowany przez Gazetę.pl Zbigniew Bogucki.
Szef Kancelarii Prezydenta zwrócił uwagę na to, że w dokumencie przyjętym przez Sejm po raz drugi nie zaszły zmiany, które budziły obawy ze strony prezydenta, jak dzianie praw wstecz. Dodał, że nie ma gwarancji, że danina doprowadziłaby do obniżki cen na stacjach paliw. Stwierdził, że można się spodziewać przeciwnego efektu, bo firmy paliwowe wyższe koszty spowodowane podatkiem mogą przerzucić na klientów w postaci jeszcze wyższych cen paliw.
Zobacz również: 3 euro za litr diesla? Ceny paliw zbliżają się do rekordowego poziomu w Niemczech
Źródło: Gazeta.pl, FXMAG