FXMAGFXMAG

Dziś decyzja w sprawie stóp w Polsce. Tusk wreszcie podpisał wniosek, w RPP pojawią się 3 wakaty

5 min read

W RPP pojawią się trzy wakaty: dwa zapełni Senat, jeden prezydent

Premier Donald Tusk poinformował, że złożył kontrasygnatę pod wnioskiem prezydenta o powołanie czworga członków zarządu NBP: Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. Oznacza to, że zarząd NBP będzie działać w pełnym składzie i jednocześnie, że w RPP pojawią się trzy wakaty. Dwa z nich zapełni Senat, jeden – Prezydent. Zmiana składu RPP nie wpłynie naszym zdaniem na perspektywy polityki pieniężnej.

>> Czytaj także: EUR/PLN spada do 4,4112. Premier podpisuje wniosek o powołanie 4 nowych członków zarządu NBP

Konsekwencje wyborów połówkowych w USA

Partia Demokratyczna zdecydowanie wygrała wczorajsze wybory do Kongresu USA, nawet w większym stopniu niż sugerowały średnie sondażowe. Demokraci zdobędą najprawdopodobniej 55 na 100 miejsc w Senacie i ok. 255 z 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz 2/3 stanowisk gubernatorów. W chwili, w której to piszemy pełne wyniki jeszcze nie są znane, więc finalne liczby mogą się okazać nieco inne, ale skala zwycięstwa Demokratów pozostanie ogromna. Już teraz wiadomo, że wygrali oni w miejscach, w których nie wygrywali od kilku dekad, np. w Teksasie, czy Kansas.

Jakie ogólne wnioski płyną z tych wyborów?

  • Powody zwycięstwa Demokratów są jasne. Donald Trump jest bardzo niepopularnym prezydentem, który rozpoczął bardzo niepopularną wojnę z Iranem, która doprowadziła do ponownego wzrostu inflacji w USA. Partia Republikańska z której się wywodzi zapłaciła za to cenę. To mocny argument, że kwestie gospodarcze są dla wyborców ważniejsze niż kwestie kulturowe, np. imigracja czy równouprawnienie. Po wyborach z 2024 r. spekulowano, że do zwycięstwa Donalda Trumpa przyczyniła się nie tylko inflacja, lecz także zwrot Amerykanów w prawo pod względem kulturowym: odrzucenie tzw. ideologii Woke na rzecz światopoglądu MAGA. Wczorajsze wybory pokazują, że zwrot ten był płytki lub pozorny.
  • Wybory pokazały też limity oddziaływania pieniędzy w polityce. W bardzo wyrównanych wyścigach, jakim były ostatnie wybory prezydenckie, pieniądze i dostęp do kanałów komunikacji (czytaj Elon Musk) mogły przechylić szalę zwycięstwa. Wczoraj pieniądze nie były w stanie kupić w zasadzie niczego. Oznacza to, że amerykańska branża technologiczna – dotąd bliska D.Trumpa – będzie musiała mierzyć się z falą społecznego niezadowolenia i trudno jej będzie powstrzymać niekorzystne dla siebie rozstrzygnięcia regulacyjne. Same pieniądze nie wystarczą.

Jakie konsekwencje będzie mieć utrata władzy przez Republikanów w Kongresie? 

  • Ogólnie rzecz biorąc ograniczone. Stany Zjednoczone mają prezydencki system polityczny, w którym Biały Dom jest w stanie dużo zrobić dekretami (executive action) bez zgody Kongresu, zwłaszcza w sprawach polityki zagranicznej i wojskowej. Nie należy więc liczyć na deeskalację wojen handlowych USA, ani koniec interwencji militarnych. Mało prawdopodobny jest też zwrot w polityce wewnętrznej, np. imigracyjnej. Kongres USA stał się w ostatnich dekadach bardzo dysfunkcyjnym organem politycznym – który za sprawą polaryzacji politycznej oraz możliwości blokowania ustaw mniejszością 41 senatorów (reguła „filibuster”) – uchwala co roku coraz mniej ustaw. Kolejny Kongres uchwali ich najprawdopodobniej jeszcze mniej, gdyż będzie powstrzymywany nie tylko przez filibuster, lecz także veto prezydenta.
  • Choć wojna z Iranem była głównym tematem wyborów, to sam ich wynik niewiele w tym temacie zmienia. Zarówno D.Trump jak i politycy obu partii oraz sami Amerykanie chcieliby ją zakończyć, tylko nie wiedzą jak. Ani eskalacja militarna, ani rozmowy dyplomatyczne nie przyniosły dotąd rozstrzygnięcia. Same wybory też nie pomagały, gdyż z jednej strony skłaniały Iran do utwardzenia stanowiska by zadać straty polityczne swoim przeciwnikom a z drugiej strony skłaniały D.Trumpa do powstrzymania się przed eskalacją w nadziei uniknięcia dodatkowych strat politycznych. Teraz, gdy ten czynnik jest już za nami szansa na jakieś rozstrzygnięcie wzrosła. Albo poprzez kolejną eskalację, albo przełom dyplomatyczny. Koniec konfliktu wydaje nam się jednak wciąż mało prawdopodobny. Przyczyny wojny nie zostały zażegnane, żadna ze stron nie zabezpieczyła swoich interesów i trudno będzie ustalić warunki rozejmu. Więc nie nastawiamy się na rozejm i szybki spadek cen paliw. 
  • Wróćmy do Kongresu. Co mogą zrobić Demokraci z nowo uzyskaną władzą? Mogą przede wszystkim utrudniać administracji D.Trumpa życie. Po pierwsze mogą wzywać urzędników na przesłuchania i żądać dokumentów oraz informacji. Po drugie mogą odmawiać zgody na nominacje nowych urzędników. Po trzecie mogą odmawiać pieniędzy w budżecie na inicjatywy Białego Domu. Nie mogą za bardzo nadać nowych priorytetów wydatkowych, ale odmawiać jak najbardziej. Wszystko to sprawi, że Donald Trump ugrzęźnie polityce wewnętrznej, co dla światowej gospodarki oraz innych krajów jest sprawą trzeciorzędną. W polityce zagranicznej, jak już wspomnieliśmy D.Trump będzie miał wciąż prawie wolną rękę.
  • Od wspomnianej zasady jest jeden wyjątek: AI i centra przetwarzania danych. Donald Trump jest jednym z nielicznych polityków przychylnych tej technologii. Blokował on próby uregulowania AI oraz starał się powstrzymywać moratoria na centra przetwarzania danych. Teraz jego władza w tym względnie uległa znacznemu osłabieniu. Wielu polityków Partii Demokratycznej prowadziło kampanię na sprzeciwie wobec centrów danych i dostało mocny mandat. Najwięcej będą w stanie w tej sprawie zrobić jako nowi gubernatorzy. Liczba stanów przychylnych centrom przetwarzania danych zmniejszyła się wyraźnie – wypadł np. Teksas. Oznacza to przyhamowanie boomu AI, co najmniej w USA a być może i na świecie.