Koniec z czarną magią na fakturach za prąd. Przełomowa zmiana już jesienią
Faktura, która mówi wszystko i nie wyjaśnia nic
Dzisiejszy rachunek za energię przypomina instrukcję napisaną dla specjalistów. Opłata handlowa, sieciowa, przesyłowa, jakościowa… każda pozycja brzmi fachowo, lecz niewiele mówi odbiorcy. Tymczasem mechanizm jest prostszy, niż sugeruje dokument: mniej więcej połowa kosztów dotyczy energii, a druga połowa jej dostarczenia.
Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy klient chce porównać swoją umowę z ofertą wolnorynkową. Cena za kilowatogodzinę nie pokazuje całego obrazu, bo część kosztów ukrywa się w innych pozycjach albo w samej stawce za prąd. Dwie oferty wyglądają podobnie, choć po zsumowaniu opłat mogą znacząco się różnić.
Projekt rozporządzenia nie wywróci systemu do góry nogami. Ma jednak ograniczyć liczbę pozycji i uporządkować sposób ich prezentacji. Czytelna faktura nie obniża kosztu, za to utrudnia jego ukrycie.
Abonament znika z sieci i wraca przy sprzedaży
Pierwsza zmiana dotyczyć będzie części dystrybucyjnej. Dziś odbiorca płaci osobny abonament związany ze spisaniem licznika przez inkasenta, a resort chce tę opłatę zlikwidować.
W części sprzedażowej ma jednak pojawić się stała opłata handlowa. Sprzedawca ponosi koszty obsługi klienta, utrzymania infolinii i salonów, drukowania faktur czy pracy księgowych. Dotąd wliczał je w cenę każdej zużytej kilowatogodziny. Im większe zużycie, tym więcej klient dokładał do wydatków, które w praktyce pozostają stałe.
Po zmianie koszty te mają zostać wyjęte z ceny energii i pokazane osobno. Stawka za samą kWh powinna więc spaść, ale łączny rachunek nie musi. Korzyść pojawi się gdzie indziej: klient zobaczy, ile płaci za energię, a ile za obsługę sprzedaży. To ułatwi porównywanie ofert bez zgadywania, co ukryto w cenie jednostkowej.
Koniec z rachunkiem za prąd, którego jeszcze nie zużyłeś
Najbardziej odczuwalna zmiana dotyczy gospodarstw z licznikami zdalnego odczytu. Sprzedawcy będą musieli poinformować takich odbiorców, że mogą zrezygnować z faktur prognozowanych i przejść na rozliczenie według rzeczywistego zużycia.
Decyzja pozostanie dobrowolna. Kto woli dotychczasowe prognozy, zachowa tę możliwość. Kto chce płacić za faktycznie pobraną energię, dostanie taki wybór i zamiast rozliczać przewidywania, klient będzie mógł rozliczać konkret.
Przepisy mają wejść w życie jesienią, a nowe zasady kalkulacji po raz pierwszy obejmą taryfy na 2027 rok.