Rynek stabilizuje się po zawieszeniu broniNa rynku walutowym mamy wyraźne uspokojenie po oficjalnym zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie. Widać odpływ inwestorów od dolara w kierunku walut bardziej ryzykownych. Beneficjentem tego ruchu jest m.in. polski złoty.
Dolar najsłabszy od czterech lat
Wczoraj widzieliśmy odpływ inwestorów od dolara wywołany uspokojeniem nastrojów geopolitycznych związanych z Bliskim Wschodem. Ruch ten został wczoraj dodatkowo przyspieszony przez Indeks Zaufania Konsumentów – Conference Board. Rynek oczekiwał 99,5 pkt, a otrzymał 93 pkt. Gdyby nie fatalne dane za kwiecień, byłby to najgorszy wynik od lat. Jednak jest to drugi najgorszy. Amerykańskiej walucie nie pomagają również rosnące szanse na przyspieszenie cyklu obniżek stóp procentowych. W rezultacie za jedno euro płaci się już ponad dolara i 16 centów.
Złoty na fali
Wraz z odpływem kapitału z USA do Europy zyskiwał również polski złoty. W wyniku tego ruchu kurs EUR wobec PLN spadł z okolic 4,27 – 4,28 zł do 4,25 zł. Jest to typowa sytuacja, kiedy inwestorzy szukają potencjalnie lepszych stóp zwrotu w krajach zależnych od strefy euro. Beneficjentem tej sytuacji jest zresztą nie tylko polski złoty, ale również inne waluty naszego regionu, takie jak forint węgierski i korona czeska. Polskiemu złotemu w tym ruchu nie przeszkadzały nawet słabsze dane o sprzedaży detalicznej opublikowane wczoraj.
Węgrzy nie tną stóp procentowych
Węgrzy już dziewiąty miesiąc pozostawili stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jest to o tyle mniej zaskakujące, że jeszcze w lutym inflacja wynosiła 5,6%. Potem co prawda spadła, ale w maju znów odbiła w górę i osiągnęła 4,4%. Trzeba pamiętać, że Węgry w szczycie tego cyklu miały główny wskaźnik na poziomie 13%. Obecnie mamy zatem dokładnie połowę tamtego poziomu. Nie zmienia to faktu, że doszliśmy do etapu, w którym inflacja zaczęła się stabilizować na wyższych niż oczekiwane poziomy. To z tego powodu bank centralny utrzymuje stopy procentowe na niezmienionym poziomie i czeka na rozwój sytuacji. Rynek zareagował delikatnym umocnieniem forinta, gdyż nie wszyscy inwestorzy byli zgodni, że stopy pozostaną bez zmian. Część liczyła na pobudzanie gospodarki obniżkami.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – Sprzedaż domów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Rynek Forex
Koniec wojny na Bliskim Wschodzie?W nocy doszło do zawieszenia broni pomiędzy Iranem a Izraelem. Rynki bardzo wierzą w skuteczność tego porozumienia o czym świadczy gwałtowna reakcja rynków. W międzyczasie poznaliśmy słabsze dane z Polski.
Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie
W nocy Donald Trump oświadczył, że doszło do zawieszenia broni pomiędzy Iranem i Izraelem. Brzmi to na pierwszy rzut oka zaskakująco, ale działania wojenne naprawdę ustały. Nie znamy oczywiście szczegółów warunków pokojowych, ale znamy reakcję rynków. Widać dużą ulgę. Silnie zyskuje izraelska szekla, gdyż Izrael uchodzi za zwycięzcę tej wojny. Co ciekawe – traci amerykańska waluta. Powodem zmniejszenia wartości jest fakt, że w trakcie działań militarnych USA uchodziło za bezpieczną przystań. Teraz gdy ryzyka spadają, inwestorzy wracają do bardziej ryzykownych inwestycji. W rezultacie dolar znów jest blisko najniższych poziomów względem euro od końca 2021 roku.
Jak reagowały pozostałe rynki?
Pokój na Bliskim Wschodzie to oczywiście spadek cen ropy naftowej. Skoro nie będzie zamknięcia Cieśniny Ormuz ani blokady Kanału Sueskiego, to nagle z wyceny surowca zniknęło dużo ryzyk. O tym, jak dużo najlepiej świadczy fakt, że wczoraj w godzinach wieczornych w Londynie wyceniano baryłkę ropy na 76 USD. Dzisiaj rano jest już to 68 USD. Mamy zatem przeszło 10% przeceny w ciągu około 12 godzin. Koniec działań wojennych widać również na giełdach. Dzisiejsze otwarcia są bardzo optymistyczne. Zmiany nie są aż tak widoczne jak na ropie, ale większość parkietów europejskich otwierała się około 1% powyżej wczorajszych poziomów zamknięcia.
Dane z Polski
Wczoraj zobaczyliśmy pakiet danych z Polski. Produkcja przemysłowa w skali rocznej wzrosła o 3,9%, co jest wynikiem nieco poniżej oczekiwań mówiących o 4,4%. Budowlano-montażowa spadła zgodnie z prognozami o 2,9%. Poznaliśmy również odczyty z rynku pracy. Zatrudnienie zmniejszyło się o 0,8% w skali roku, za to pensje rocznie rosną o 8,4%. Są to niestety w obydwu przypadkach dane delikatnie słabsze, niż przypuszczano. Na uwagę zasługuje średnie wynagrodzenie. Po dwóch miesiącach powyżej 9000 zł brutto spadło ono do 8670 zł brutto. Dlaczego wynagrodzenie zmalało, skoro pensje zwiększają się o 8,4%? Powodem jest fakt, że wzrost liczy się w ujęciu rocznym. Dane za marzec i kwiecień są zwyczajowo zawyżone, gdyż w tych miesiącach wypłaca się najczęściej premie roczne. W rezultacie mamy swoistą anomalię. Występuje ona jednak co roku i nie należy się nią przejmować. Rynek na grosze odczyty zareagował delikatnym osłabieniem złotego. Po zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie widać napływ inwestorów do złotego, a po osłabieniu nie ma już żadnego śladu.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
16:00 – USA – indeks zaufania konsumentów Conference Board.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Bliski Wschód płoniePodobnie jak tydzień temu, rynki zachowały duży spokój w odpowiedzi na eskalację działań militarnych na Bliskim Wschodzie. Na otwarciu oczywiście były duże przeceny, ale rynki szybko wracały do normy. Co ciekawe waluty zachowały się dużo stabilniej niż surowce.
Amerykanie atakują Iran
Trochę ponad tydzień po tym jak rozpoczęła się wymiana ciosów pomiędzy Izraelem a Iranem, do gry włączył się Wielki Brat. W weekend doszło do ataków rakietowych USA na obiekty atomowe Iranu. Jeśli spojrzymy na doniesienia medialne – Amerykanie osiągnęli sukces, bo atak wykonali i zadali potężne straty. Ale i Iran odniósł „sukces”, bo nie ucierpiał zbyt mocno w tym ataku. Jak widać relacje obu stron nie są zgodne. Zgodne były natomiast rynki. Inwestorzy uznali, że dla kursów walutowych to wydarzenie nie jest istotne. Jedyną ważną reakcją jest umocnienie się izraelskiej szekli. Waluta Izraela szła w górę, po tym jak po jej stronie do walk weszli Amerykanie. Warto jednak pamiętać, że na stole jest obecnie blokada cieśniny Ormuz, co może spowodować poważne problemy w dostawach ropy naftowej. Potencjalnie mówi się jeszcze o możliwym uaktywnieniu się sprzymierzonych z Iranem bojówek w Jemenie, co może zagrozić statkom wchodzącym od strony Oceanu Indyjskiego do Kanału Sueskiego.
Jak reagowały inne aktywa?
Jak nietrudno się domyślić, tematem numer jeden jest ropa naftowa. Dzisiejsze otwarcie notowań ropy pokazało 3 dolary zwyżki. Był to imponujący wzrost. Szybko jednak okazało się, że strach miał wielkie oczy i inwestorzy zaczęli sprzedawać surowiec oraz kontrakty terminowe. W rezultacie już w okolicach godziny 10:00 ceny wróciły do poziomów z piątku. Podobną reakcję widzieliśmy na rynku złota. Również na otwarciu zobaczyliśmy duże wzrosty. Tutaj jednak powrót do poziomów z piątku był znacznie szybszy. Giełdy reagowały podobnie. Spadki na otwarciu i szybki powrót do poziomów z piątku. Ciekawe były reakcje na rynku kryptowalutowym. Rynek ten, w przeciwieństwie do walut i surowców, nie zamyka się na weekend. Notowania weekendowe kryptowalut pokazały duże spadki. Dzisiaj mamy odbicie, ale w niedzielę kurs znalazł się na najniższych poziomach cenowych od pierwszej połowy maja.
Stopy procentowe bez zmian
W czwartek poznaliśmy dwie ważne decyzje banków centralnych. Obie miały miejsce o 13:00. Wielka Brytania utrzymała główną stopę procentową na poziomie 4,25%. Jedyną niespodzianką w samej decyzji był fakt, że aż 3 z 9 członków gremium decyzyjnego głosowało za obniżką. Biorąc pod uwagę przewidywania dotarcia inflacji do celu w przyszłym roku, można oczekiwać dalszych cięć w tym roku. W Turcji z kolei utrzymano stopy procentowe bez zmian. Inflacja znajduje się tam co prawda wyraźnie poniżej celu, ale trzeba pamiętać, że to nadal 35%, a nie 3,5%, jak na Zachodzie. Musimy też pamiętać, że tamtejszy bank centralny w kwietniu podnosił stopy w celu lepszego opanowania wzrostu cen. Obie decyzje były spodziewane przez analityków, stąd niewielka reakcja rynków walutowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów koniunktury.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Dolar umacnia się mimo danychWtorek był dniem bardzo złych odczytów dla dolara. Zaczęło się dobrymi danymi dla euro, wyciągającymi zainteresowanie na naszą stronę oceanu. Po południu naszły gorsze z amerykańskiej gospodarki. Wszystko to jednak okazało się niewystarczające, by osłabić USD. Strach przed rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie okazał się ważniejszy.
Dane z Niemiec
Wczoraj poznaliśmy odczyt indeksu ZEW z Niemiec. Wyniósł on 47,5 pkt. Jest to przede wszystkim wynik wyraźnie lepszy od oczekiwań mówiących o 34,9 pkt. Był to również drugi najlepszy rezultat w ciągu ostatniego roku. Co to oznacza? Istotną poprawę nastrojów u naszego zachodniego sąsiada. Indeks ten bada bowiem nastroje wśród analityków i inwestorów instytucjonalnych. Patrząc na niego widzimy potencjał na rozwój. Jest to zatem bardzo dobry sygnał dla euro. Niemcy jako główna gospodarka obszaru wspólnej waluty mają na nią największy wpływ. Wczoraj rynek nie reagował jednak jeszcze na dane z Europy, bo czekał na dużo ważniejsze popołudniowe odczyty zza oceanu.
Odczyty z USA
Wspomniane dane to sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa. Sprzedaż detaliczna wypadła słabiej od oczekiwań. W ujęciu miesięcznym był to spadek o 0,9%, a oczekiwania mówiły o 0,7%. Produkcja przemysłowa z kolei zmniejszyła się o 0,2%, mimo że prognozowano wzrost o 0,1%. Co ciekawe, dane te zderzyły się w czasie ze zmianą nastrojów na rynku. W standardowej sytuacji takie odczyty powinny silnie osłabiać dolara. Problem w tym, że było on już wyjątkowo słaby i rynek powoli zaczynał już realizować zyski z osłabienia amerykańskiej waluty. W rezultacie pomimo dobrych danych z Europy i słabych z USA nie zobaczyliśmy osłabienia dolara. Analitycy zwracają uwagę na dwa elementy. Z jednej strony nadchodząca decyzja w sprawie stóp procentowych. Z drugiej napięcia w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Im goręcej w tamtej części świata, tym lepiej dla dolara.
Czy Amerykanie obniżą stopy procentowe?
Dzisiaj wieczorem zobaczymy wspomnianą powyżej decyzję w sprawie stóp procentowych w USA. Rynek jest realnie pewien, że na dzisiejszym posiedzeniu nie dojdzie do zmian tych wskaźników. Obecny scenariusz mówi o tym, że najbliższa obniżka ma mieć miejsce dopiero we wrześniu. Dzisiaj jednak obok decyzji poznamy po niej również komunikat. Jest to o tyle istotne, że jeżeli FED wskaże na słabszą kondycję gospodarki – co patrząc na wczorajsze dane jest możliwe – mogą zmienić się oczekiwania na lipiec. Z drugiej strony, jeżeli będzie malowany obraz silnej gospodarki i inflacji utrzymującej się na wysokich poziomach, może zmienić się oczekiwanie kolejnego cięcia na październik. W pierwszym z tych scenariuszy należy się spodziewać osłabienia dolara. Natomiast odsuwanie obniżek powinno spowodować umocnienie amerykańskiej waluty.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – pozwolenia na budowę domów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Czy rosną szanse na obniżki stóp w Polsce? Dane o inflacji bazowej zgodnie z oczekiwaniami pokazują spadek. Rosną zatem szanse, że na lipcowym posiedzeniu dojdzie do obniżek stóp. Izraelski rynek okazał się teflonowy, mimo walk nie ma negatywnego wpływu. Japonia utrzymała stopy procentowe.
Inflacja nie zaskakuje
Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji bazowej, czyli tej bez cen żywności oraz energii – wynosi 3,3%. Oznacza to, że jest to odczyt o 0,7% niższy od standardowego wskaźnika CPI liczonego przez cały koszyk konsumentów. Dane te były zgodne z przypuszczeniami. Potwierdza to tylko prognozy analityków, że we wrześniu należy oczekiwać obniżek stóp procentowych w Polsce. Teoretycznie decyzja ta mogłaby zapaść wcześniej, ale w sierpniu nie ma posiedzenia. Z drugiej strony lipcowe spotkanie wydaje się zbyt wczesnym terminem. Są jednak analitycy, którzy przewidują, że w tym miesiącu może dojść do cięcia stóp procentowych o 0,25%. Taki ruch spowodowałby najprawdopodobniej osłabienie polskiej waluty.
Co z tym Izraelem?
Rynki wyraźnie zakładają, że w obecnej konfrontacji z Iranem to Izrael wyjdzie obronną ręką. Część inwestorów bała się, że otwarty konflikt i irańskie ataki mogą wpłynąć negatywnie na giełdę. Oczekiwanie to nie wytrzymuje jednak konfliktu z danymi. Indeks TA 35, główny wskaźnik giełdy Tel Awiw osiągnął bowiem dzisiaj rekord wszechczasów. Poprzedni miał wczoraj. Jak widać taktyczne uderzenie tuż po zamknięciu notowań (Izrael ma wolne piątki i pracujące niedziele) pozwoliło tamtejszemu parkietowi otworzyć się dopiero 2 dni po pierwszych atakach. Giełda nie reagowała już wówczas strachem, widząc sukcesy militarne. Do łask wraca też izraelska szekla. ILS względem euro jest już powyżej poziomów sprzed ataku. Względem dolara jest też na poziomach sprzed czwartkowego votum zaufania i wyjścia jednego z koalicjantów z rządu. Widać zatem, że inwestorzy uważają, że czeka nas wyciszenie konfliktu.
Japonia nie zmienia stóp procentowych
W nocy poznaliśmy decyzję Banku Japonii w sprawie stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 0,5%. W większości państw stopy na takich poziomach to efekt długiego cyklu obniżek, często w celu uniknięcia kryzysu. Jednak Japonia ostatni raz tak wysokie wskaźniki jak teraz miała w 2008 roku. Pokazuje to, w jak odmiennych warunkach względem naszych, podejmuje decyzje ten bank centralny. Informacja o utrzymaniu stóp procentowych była zgodna z oczekiwaniami rynków, stąd brak reakcji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.
Maciej Przygórzewski - główny dealer walutowy InternetowyKantor.pl
Kolejna wojna na Bliskim Wschodzie?Wygląda na to, że coś, co jeszcze w piątkowy poranek mogło wyglądać na krótką wymianę ciosów, obecnie przeradza się w regularny konflikt. W weekend ataki następowały w obie strony, jeden po drugim. Pomimo tego na rynkach widać odbicie, jakby inwestorzy dostrzegli, że najczarniejsze scenariusze jednak się nie wydarzyły.
Gorąco na Bliskim Wschodzie
Jeszcze w piątek wydawało się, że konflikt ma potencjał do deeskalacji. Częstotliwość wymiany ciosów szybko pokazała jednak, że tego typu prognozy okazały się błędne. Od nocy z czwartku na piątek trwają wzajemne ataki. Środowisko międzynarodowe apeluje oczywiście o powstrzymanie się od kolejnych uderzeń. Choć o pokój apelowali niemal wszyscy pierwszoplanowi aktorzy (w tym tak umiarkowanie wiarygodni, jak prowadzący wojnę na terytorium obcego kraju Rosjanie), nie należy nastawiać się na sukces tej metody. Warto też zwrócić uwagę, że mamy za sobą weekend. Jest to o tyle ważne, że przez następne dni rynki są otwarte i inwestorzy nie muszą już zgadywać, jak rozwinie się sytuacja. Efekt? Pomimo potworności wydarzeń na Bliskim Wschodzie, trochę się uspokajają. Na rynkach walutowych wyraźnie widać reakcję tylko na izraelskich szeklach. Jednak nawet ta waluta, po zeszłotygodniowej przecenie, odbiła dzisiaj rano w górę. Tutaj z kolei warto zwrócić uwagę, że spadki na ILS zaczęły się dzień przed atakiem, kiedy to miało miejsce nieudane głosowanie w sprawie rozwiązania parlamentu.
Jak reagowały inne rynki?
O sytuacji na rynku ropy pisaliśmy już w piątek. Dzisiaj jednak surowiec powoli zawraca. Wielu analityków wskazuje jednak, że ruch spadkowy powinien się zakończyć powyżej poziomów, z których nastąpiło wybicie. Gorąco było również na zachodnich giełdach. Parkiety generalnie boją się wojny i w czasie ich trwania kapitał lubi uciec w bezpieczniejsze miejsca. Dzisiejsze otwarcia rynków pokazują jednak, że szybko nastąpił powrót. Najciekawsza jest reakcja głównego indeksu w Izraelu, który wrócił już na poprzednie poziomy. Jest to o tyle dziwne, że branża zbrojeniowa, która powinna zyskiwać na obecnej sytuacji, to tylko około 5% głównego indeksu. Trzeba też pamiętać, że giełda w Izraelu działa w niedzielę, a ma wolne w piątek, więc inaczej reagowała na ataki. Gorąco było również na rynku złota, na którym atakowano maksima cenowe wszechczasów.
Inflacja w Polsce poniżej oczekiwań
Piątkowe dane o zmianach cen w Polsce wypadły lepiej od oczekiwań. 4,0% to nie tylko najniższy poziom od czerwca 2024 roku. To również niższy wynik niż oczekiwane 4,1%. Na rynku widać jednak, że dane te nie spowodowały większego zainteresowania. Stawka WIBOR nie spadła, co pokazuje, że rynki nie zwiększyły oczekiwań na szybsze obniżki stóp procentowych. Nie można się zatem dziwić, że polski złoty był w miarę stabilny tego dnia. W piątek poznaliśmy też finalne dane dla głównych gospodarek europejskich. Odczyty z Niemiec, Francji oraz Włoch nie spowodowały rewolucji na rynkach.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
AUD/USD przy kluczowym oporze scenariusz spadkowy poniżej poziom1. Strefa silnego oporu: 0,65380
Cena testuje obecnie silny poziom oporu horyzontalnego na poziomie 0,65380, który był już wielokrotnie testowany (zaznaczony różowymi okręgami).
Ten poziom historycznie działał jako punkt zwrotny, co zwiększa jego techniczne znaczenie.
2. Struktura ceny: Podwójny szczyt lub faza dystrybucji
Na wykresie widać potencjalną formację podwójnego szczytu (double top) lub rozproszenia (dystrybucji) tuż pod poziomem oporu.
Wskazuje to na słabnący impet wzrostowy i możliwą zmianę kierunku na spadkowy.
3. Prognozowana ścieżka spadkowa (białe linie przerywane):
Jeśli cena nie przebije poziomu 0,65380, możliwy jest stopniowy ruch spadkowy.
Potencjalne poziomy wsparcia:
0,65003
0,64647
0,64213
0,63957
Główny cel spadkowy: 0,63627 (istotne wsparcie z maja)
4. Strefy oporu i wsparcia:
Opory:
0,65380 (kluczowy)
0,65003
Wsparcia:
0,64647
0,64213
0,63957
0,63627
5. Czynniki fundamentalne:
Nadchodzące wydarzenia gospodarcze w USA (symbolizowane ikonami kalendarza na dole wykresu) mogą wywołać zwiększoną zmienność i przyspieszyć potencjalny ruch spadkowy.
✅ Podsumowanie i wskazówki transakcyjne:
Nastawienie: Spadkowe poniżej 0,65380
Pomysł na transakcję: Obserwacja reakcji na oporze lub wybicie w dół poniżej 0,65003 jako potwierdzenie
Cele spadkowe: 0,64647 → 0,64213 → 0,63957 → 0,63627
Poziom unieważnienia scenariusza: Dzienne zamknięcie powyżej 0,65380 zaneguje scenariusz spadkowy
AUD/USD – long z poziomu 0.6467, kierunek 0.6550 / 0.6680Fundamenty:
Dolar australijski jest obecnie wspierany przez twardą postawę RBA – bank centralny nie wyklucza kolejnej podwyżki stóp procentowych z powodu uporczywej inflacji. Z kolei Fed coraz bardziej skłania się w stronę obniżek – rynek wycenia cięcie już we wrześniu. Dodatkowo w Chinach, czyli kluczowym partnerze handlowym Australii, dane przemysłowe pokazują lekkie ożywienie, co historycznie sprzyja AUD. Wszystko to tworzy sprzyjające środowisko dla dalszego umocnienia AUD względem USD.
Technika:
Rynek znajduje się w trendzie wzrostowym na wykresie dziennym – od kwietnia tworzone są coraz wyższe dołki i szczyty. Cena cofnęła się do istotnej strefy wsparcia 0.6460–0.6475, gdzie przebiega także 38% zniesienia Fibonacciego ostatniego impulsu wzrostowego. Dodatkowo, w tej samej strefie znajduje się techniczny poziom wsparcia oparty o wcześniejsze lokalne szczyty z początku czerwca.
Plan zagrania:
Wejście na poziomie 0.6467
Stop loss poniżej technicznego wsparcia – 0.6418.
Pierwszy cel: 0.6550 (górna banda lokalnej konsolidacji).
Drugi cel: 0.6680 (potencjalne wybicie z układu flagi).
Po osiągnięciu 0.6510 przesunięcie stop lossa na poziom wejścia.
Po zrealizowaniu TP1 możliwe zamknięcie części pozycji i dalsze prowadzenie reszty z podciąganym SL.
Scenariusz przestaje obowiązywać w przypadku dziennego zamknięcia poniżej 0.6440 – wtedy należy rozważyć całkowite wyjście z pozycji lub odwrócenie kierunku.
Izraelski atak destabilizuje rynekW nocy Izrael dokonał ataku, w którym obok cywilów zginęło dwóch ważnych dowódców tamtejszych sił zbrojnych. Rynek ropy najprawdopodobniej się już dzisiaj nie uspokoi. Dolar wyraźnie traci względem euro i jest najsłabszy od ponad 3 lat.
Sygnały z EBC
Rynek czekał wczoraj na dane z USA, jednak wcześniej poznaliśmy wypowiedzi członków EBC. Teoretycznie od dłuższego czasu sugerują oni, że w obecnym cyklu nie zobaczymy już wielu obniżek. Teoretycznie, gdyż dotychczas rynek trochę ignorował te wypowiedzi. Wczoraj jednak potraktował je całkowicie poważnie. Nie bez znaczenia jest też brak zaufania do tego, co dzieje się za oceanem. Można różnie oceniać politykę nowej administracji, ale ciężko nazwać ją stabilną i przewidywalną. To właśnie te dwie cechy wysoko cenią inwestorzy. W wyniku lepszych danych dla europejskiej waluty oraz obaw co do wojny handlowej dolar stracił niemal centa na wartości względem euro. Jeszcze wczoraj pisaliśmy o USD najtańszym względem EUR od kwietnia. W nocy miał najmniejszą wartość od października – tyle że 2021 roku. W 2024 za 1 EUR płacono przez chwilę nawet 1,23 USD, więc dzisiejsze okolice 1,16 są na razie dość daleko. Dość, bo tylko w tym tygodniu dolar już stracił dwa centy. W negatywnym scenariuszu dla amerykańskiej waluty to może się nie okazać tak odległy temat.
Dane z USA
Wydawało się, że dla dolara najważniejszy będzie pakiet popołudniowych danych. Wczoraj opublikowano inflację producencką oraz wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Najważniejszy ruch na tej parze miał jednak miejsce kilka godzin wcześniej. Inflacja producencka zgodnie z prognozami wzrosła z 2,5% na 2,6%. Z drugiej strony bazowa spadła bardziej od oczekiwań. Wbrew przypuszczeniom nie spadła również tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W rezultacie mieliśmy kolejny sygnał, który nie pomagał walucie USA. Pomimo szybkiej korekty po pierwszych danych z Europy ponownie kurs euro względem dolara przekroczył poziom 1,16.
Izrael uderzył na Iran
W nocy w wyniku izraelskiej agresji zginęli – według doniesień medialnych – główny dowódca irańskiej armii oraz dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Tak duży atak powoduje, że na Bliskim Wschodzie będzie bardzo gorąco. W tamtejszej praktyce kontrataki są niemalże pewne. W przypadku tak dużych i prestiżowych strat odpowiedź też powinna być znacząca. To właśnie strach przed eskalacją powoduje, że rynek ropy naftowej oszalał. Od momentu publikacji tych danych cena baryłki ropy Brent skoczyła z 70 USD do 78 USD. Teraz sytuacja trochę się uspokaja, ale biorąc pod uwagę, że w weekend notowania są wstrzymane, dzisiaj będzie bardzo burzliwy dzień na tym rynku.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych odczyty inflacji konsumenckiej z wielu państw europejskich, w tym z Polski.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Inflacja znów rządzi rynkamiWczorajszy dzień na walutach przebiegł pod dyktando danych o zmianach cen. Na Węgrzech rosły one szybciej niż oczekiwano, a w USA wolniej. W rezultacie forint zyskiwał, a dolar tracił. W tle gwałtowny spadek zapasów ropy i wzrost cen surowca.
Inflacja w USA osłabia dolara
Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji konsumenckiej w USA. Spodziewano się wzrostu z 2,3% na 2,5%. Faktycznie otrzymaliśmy 2,4%, czyli mniej niż oczekiwano. W inflacji bazowej w ujęciu rocznym wbrew prognozom nie było widać wzrostów. W efekcie wracamy do dyskusji na temat tego, ile podwyżek stóp procentowych będzie w tym roku. Analitycy są zgodni, że niższa od przypuszczeń inflacja otwiera potencjalnie drzwi do dodatkowego cięcia. Nadal dominującym scenariuszem są dwie obniżki do grudnia. Szanse na trzecią wyraźnie jednak rosną. Im niższe stopy, tym słabsza waluta. W rezultacie wczorajszych danych, pierwszy raz od czerwca przekroczyliśmy poziom jednego dolara i piętnastu centów za jedno euro. Jesteśmy zatem ułamki centa od najsłabszego dolara względem euro od początku 2022 roku.
Wyskok cen ropy
Ostatnie tygodnie były bardzo trudne dla producentów ropy naftowej. Widać wyraźnie, że oczekiwania rynku były mocno pesymistyczne, bo co tydzień widzieliśmy około 2% spadek liczby punktów wydobycia. Co prawda odcinano wówczas głównie punkty, które mają wysoki koszt wydobycia. W efekcie doszło, przynajmniej chwilowo do stabilizacji rynku. W USA wczorajsze dane pokazały wyraźne zmniejszenie się zapasów surowca. Rynki zareagowały błyskawicznie. W ciągu dnia baryłka ropy podrożała o 3 dolary. Po raz pierwszy od początku kwietnia cena przekroczyła 70 dolarów. Mowa o ropie notowanej w Londynie. Amerykański surowiec dotarł do poziomu 69 dolarów. Amerykańska ropa jest zwyczajowo trochę tańsza, od tej notowanej w Londynie.
Wzrost inflacji na Węgrzech
Dane o inflacji dla konsumentów za maj pokazują, że Budapeszt znowu może mieć problem. Rynek spodziewał się wzrostu, do 4,3% w ujęciu rocznym – faktycznie jednak otrzymano 4,4%. Wraca temat, czy ten wskaźnik na Węgrzech jest nadal pod kontrolą. Majowie odczyty powodują również, że tym razem dla odmiany to nie Polska ma wyższy poziom wzrostu cen. Jest to o tyle niepokojące zjawisko, że Węgrzy ostatni raz obniżali stopy procentowe we wrześniu i od tego czasu inflacja rośnie. Na przełomie grudnia i stycznia byliśmy co prawda powyżej 5%, ale wczorajsze odbicie znów budzi silne emocje. Jak to zwykle ma miejsce w takich sytuacjach, waluta lokalna się umacniała. Jest to dokładnie odwrotna sytuacja do tej z USA. Powodem jest fakt, że przyspieszająca inflacja gwałtownie obniża szanse na obniżki stóp procentowych. O wzroście na razie się nie mówi, ale wszyscy wiedzą, że pewna skala odbicia jest możliwa.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja producencka,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
USDPLN Koniec spadków?Przedstawiam scenariusz z Klinem który nie musi się zrealizować i nie chciałbym by się zrealizował lecz z rynkiem się nie dyskutuje. Jeżeli to faktycznie struktura klina to rozpoczną się wzrosty z zielonej strefy nawet aż po 4.44PLN. Aby zaakceptować Klin potrzebny jest sygnał. Mianowicie w zielonej strefie dopóki cena jest powyżej 3,55PLN oczekuję w interwałach 1M i 1W formacji wzrostowych- złamania tendencji spadkowej fali 5 - i w interwałach 1D-4H-1H oznak impulsu wzrostowego(5fal). Po takich sygnałach wzrośnie prawdopodobieństwo iż to był klin!
EUR / USD testuje trzyletni pułapOprócz krótkiego wzrostu w kwietniu, EUR / USD utrzymuje się poniżej 1,1500 przez ponad trzy lata.
Sprzedawcy ponownie musieli bronić strefy po słabszym niż oczekiwano wydaniu amerykańskiego CPI. Główna strefa oporu potencjalnie rozciąga się aż do 1,1573 (April high).
Niektóre wskaźniki sugerują potencjalne miejsce na dalszy wzrost. Wskaźnik siły względnej (RSI) nie osiągnął jeszcze wykupienia, a dzienna średnia ruchoma jest dodatnio nachylona. Przerwa poniżej 4-godzinnej średniej ruchomej może wywołać większą presję na sprzedaż i potencjalną korektę.
Tąpnięcie na funcieRynek pracy w Wielkiej Brytanii pokazał słabe dane, co przełożyło się na spadki GBP. W Czechach po bardzo niskim wskaźniku wzrostu cen w kwietniu mamy odbicie, ale poziomy nadal nie są alarmujące. Rumuńska leja wciąż trawi ostatnie wybory, ale wraca do normy.
Problemy rynku pracy na Wyspach
Wczoraj w godzinach porannych byliśmy świadkami obsunięcia się kursu funta brytyjskiego. Może nie jest to profesjonalne określenie, ale dobrze oddaje dynamikę ruchu. Po danych z rynku pracy kurs funta do złotego spadł z okolic 5,07 do 5,04. Cały dzień zakończył jeszcze grosz niżej. Odczyty zaczęły się od stopy bezrobocia w kwietniu, która tak jak przypuszczano wzrosła do 4,6%. Skoro było to zgodne z oczekiwaniami, to dlaczego taki spadek? Powodem była liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za maj – miała ona wzrosnąć o 9,5 tysiąca, a rosła o 33,1 tysiąca. Tak znaczący wzrost oznacza, że należy skorygować dotychczasowe prognozy stopy bezrobocia za maj, podnosząc je o dodatkowe 0,1%. Nadchodzące problemy rynku pracy to coś, czego inwestorzy bardzo nie lubią, stąd silna przecena.
Inflacja w Czechach
Po bardzo niskim wskaźniku wzrostu cen w kwietniu, wynoszącym zaledwie 1,8%, nadszedł czas na korektę. W maju ceny rosną już u naszego południowego sąsiada o 2,4%. Nie jest to jednak powód do obaw – to nadal bardzo dobry rezultat. Trzeba pamiętać, że ostatni raz, z wyjątkiem kwietnia, niższy poziom wzrostu cen widzieliśmy w sierpniu 2024. Z drugiej strony w czerwcu doszło w Czechach do obniżek stóp procentowych. Główny wskaźnik wynosi obecnie 3,5%. Oznacza to, że realna stopa, czyli ta uwzględniająca inflację, wynosi 1,1%. Stawia to pod dużym znakiem zapytania dalszy cykl obniżek u naszego południowego sąsiada. To z kolei działa na korzyść korony czeskiej: im mniej obniżek stóp procentowych, tym silniejsza waluta.
Rumuńska leja wraca do „normy”
Kurs rumuńskiej lei bardzo silnie ustabilizował się względem euro pod koniec trzeciego kwartału 2023 roku i aż do wyborów oscylował w bardzo wąskim paśmie wahań, w okolicach 4,97 RON za 1 EUR. Odwołane wybory prezydenckie nie miały na to większego wpływu. Te majowe już jednak tak. Skręt sceny politycznej w stronę formacji mniej przychylnych integracji europejskiej spowodował, że inwestorzy przestali wierzyć w tę walutę. Kurs bardzo szybko wyskoczył w górę i początkowo ustabilizował się w okolicach 5,12 lei za euro. Od tego czasu trwa jednak powolna stabilizacja i ruch w stronę „starych” poziomów. Dzisiaj zeszliśmy już poniżej 5,03 RON za 1 EUR. Jeżeli tempo się utrzyma, to nawet już na przełomie czerwca i lipca kurs może wrócić do starego parytetu wymiany.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja konsumencka,
16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Złoty po słabym tygodniu wraca do łaskPoniedziałek przyniósł nam silne umocnienie złotego. Jest to raczej korekta po minionym tygodniu. W Chinach deflacja i przygotowania do wojny handlowej. Za oceanem gwałtownie spada liczba odwiertów, a hasło „drill, baby, drill” powoli zaczyna być kpiną.
Korekta na złotym
Ostatni tydzień upłynął pod dyktando przeceny złotego – od wtorku do piątku euro podrożało o niemal 4 grosze. Analitycy nie są zgodni co do genezy tego ruchu. Zdaniem części z nich powodem jest fakt, że nadchodzące zmiany stóp procentowych będą działać zdecydowanie silniej na niekorzyść złotego niż głównych walut. W Polsce oczekuje się bowiem większych cięć. Pojawiają się również hipotezy o możliwym ponownym przeliczeniu głosów. Temat ten jest jednak bardzo nośny w mediach głównego nurtu, lecz w branżowych jest bardzo niszowy. Niezależnie od przyczyny zeszłotygodniowych umocnień, inwestorzy wyraźnie uznali je za przesadne. Euro po 4,29 zł było dobrym momentem, by realizować zyski i bardzo szybko wczoraj zobaczyliśmy przecenę o 2 grosze do poziomu 4,27 zł. Podobny ruch widać było na złotym względem innych walut, co pokazuje, że wynikał on z okoliczności na rodzimej walucie.
Zmiany cen w Chinach
Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji w Chinach. Nie można już mówić o wzroście cen, gdyż wskaźnik jest ujemny. W maju w ujęciu rocznym, ceny zarówno dla konsumentów, jak i dla producentów spadały względem zeszłego roku. Dla konsumentów było to symboliczne 0,1%, co jest po prostu stabilizacją. Bardziej istotny jest jednak odczyt dla producentów. Tam mamy bowiem spadek aż o 3,3%. Pokazuje to, że chińskie produkty mogą być jeszcze bardziej konkurencyjne na rynkach. Jeszcze kilka miesięcy temu głosy, że Państwo Środka poradzi sobie w wojnie handlowej z USA uchodziły za bardzo odważne. Obecnie Chińczykom udało się w miarę ustabilizować juana względem dolara. Oznacza to, że stracił on względem innych walut jak chociażby euro. To dodatkowo podnosi atrakcyjność importu dla europejskich odbiorców.
Fiasko „drill, baby, drill”?
W kampanii prezydenckiej w USA padło hasło, które wiele osób odebrało jako zapowiedź znaczącego powrotu do ropy naftowej. Stało to wówczas w sprzeczności z politycznym romansem z dużym producentem samochodów elektrycznych. Jego współwłaściciela nie ma już jednak w rządzie od jakiegoś czasu, a odwrót od ropy naftowej tylko przyspiesza. Ceny tego surowca są obecnie najwyższe od drugiej połowy kwietnia. Producenci jednak prawdopodobnie wiedzą coś, czego nie wiedzą jeszcze inwestorzy. Od kilku tygodni jesteśmy bowiem świadkami gwałtownego spadku liczby aktywnych wież wiertniczych. W ciągu trzech tygodni wyłączono 6,5% odwiertów. Być może to ten proces powoduje wzrost cen surowca, ale zwyczajowo ciąg przyczynowo-skutkowy był odwrotny. To ceny ropy powodują, że operatorzy otwierają lub wygaszają wydobycie. Być może producenci spodziewają się, że nawrót wojny handlowej mocno ograniczy handel międzynarodowy i surowca na rynku będzie za dużo?
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl






















