Rynek Forex
Silny PLN w rozchwianym otoczeniuTemat ceł pozostaje w centrum uwagi. Panująca niestabilność doczekała się osłabienia amerykańskiego dolara. Korzysta na tym euro, wspierane informacjami o zwiększeniu obronności w Europie. Złoty pozostaje nieugięty, umacniając się nawet do silnego franka szwajcarskiego.
Chaosu ciąg dalszy
Wprowadzone wczoraj cła spotkały się z odmiennymi reakcjami. Premier Kanady oskarżył Trumpa o próbę załamania gospodarki północnego sąsiada USA. Inną strategię przyjęła liderka Meksyku. Claudia Sheinbaum potępiła taryfy i powiedziała, że poczeka do niedzieli, aby ujawnić środki zaradcze. Wiemy również, że przeprowadziła w tej sprawie rozmowę telefoniczną z prezydentem USA. Dodatkowo wczoraj miało także miejsce przemówienie Trumpa na wspólnym posiedzeniu Kongresu. Podczas wystąpienia bronił on swojej strategii, argumentując, że stosowana taktyka ponownie uczyni Amerykę bogatą i wielką. Przyznał jednak, że istnieje możliwość okresu dostosowawczego. Wszystko to powodowało narastającą niepewność. Rynki poczuły powiew optymizmu dopiero po słowach sekretarza handlu Howard Lutnick. Wyznał on, że USA może wycofać lub obniżyć niektóre taryfy na Kanadę i Meksyk nawet w środę zaznaczając, że Trump słucha innych prezydentów.
Eurodolar dobija 1,07 USD
Początek marca to wzrosty wykresu głównej pary walutowej świata. Okazuje się, że inwestorzy coraz bardziej obawiają się wystąpienia recesji w gospodarce USA. Skutkiem jest ucieczka kapitału od amerykańskiego dolara. Dodatkowo unijna waluta wspierana jest także możliwością zakończenia wojny na Ukrainie. Z najnowszych informacji wynika, że Prezydent Zełenski jest gotowy współpracować z Trumpem, nazywając swój ostatni konflikt z prezydentem USA „godnym ubolewania”. Euro pozytywnie reaguje również na wieści o planowanym zwiększeniu wydatków na obronę w Europie. Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen zaproponowała program pożyczkowy w wysokości 150 miliardów euro (158 miliardów dolarów). Każda z informacji wpłynęła pozytywnie na wspólną walutę. Notowania EUR/USD o poranku przełamały poziom 1,07 USD. Euro umacnia się także względem franka i funta.
Złoty nie do złamania
W burzliwym otoczeniu bardzo dobrze radzi sobie złoty, który pozostaje beneficjentem możliwego pokoju za naszą wschodnią granicą i umocnienia wspólnej waluty. Krajowa waluta wspierana także dobrym stanem polskiej gospodarki i wysokim kosztem pieniądza pozostaje silna. W środę rano kurs EUR/PLN to 4,16 PLN. Słabość amerykańskiego dolara widoczna jest na wykresie USD/PLN, gdzie zeszliśmy do 3,88 PLN. Notowania GBP/PLN to 4,98 PLN. Złoty pozostaje silny również względem franka, mimo że w Szwajcarii odnotowano dziś wzrost inflacji konsumenckiej względem oczekiwań. Indeks CPI to 0,3% r/r przy prognozach na poziomie 0,2% r/r. Kurs CHF/PLN w momencie pisania tekstu zszedł poniżej 4,38 PLN, co z pewnością jest dobrą informacją dla osób płacących zobowiązania w helweckiej walucie.
Dawid Górny – analityk w InternetowyKantor.pl
Wzrost niepewności i kursu EUR/USDWczorajsze dane z amerykańskiego przemysłu, jak i słowa prezydenta USA nie napawają optymizmem. Narastająca niepewność tym razem nie pomogła dolarowi, który osłabia się do unijnej waluty. Niestabilne otoczenie nie jest straszne krajowej walucie. Złoty pozostaje silny na forex.
Mieszane dane z USA
Zachowując kolejność wydarzeń, zacznijmy od wczorajszych odczytów z amerykańskiego przemysłu. Po lepszych od oczekiwań danych PMI ze strefy euro poznaliśmy mieszane odczyty ze Stanów Zjednoczonych. Pierwszą publikacją był wzrost indeksu PMI dla przemysłu z 51,2 pkt do 52,7 pkt. Oznacza to oddalenie się od poziomu 50 pkt, który oddziela rozwój od dekoniunktury. Chwilę później poznaliśmy raport ISM dla przemysłu, któremu amerykanie nadają większą wagę. ISM pozostał w strefie rozwoju, jednak odnotowano zniżkę z 50,9 pkt do 50,3 pkt. Spadek była głębszy od oczekiwanego 50,5 pkt. Rozkładając raport na czynniki pierwsze, zauważamy niepokojący wniosek. Gwałtowny wzrost (z 54,9 pkt aż do 62,4 pkt) odnotowano w indeksie cen płaconych. Spadły natomiast indeksy zatrudnienia (z 50,3 pkt do 47,6 pkt) i nowych zamówień (z 55,1 pkt do 48,6 pkt). Okazuje się, że aktywność amerykańskich fabryk zbliżyła się do stagnacji, ponieważ zamówienia i zatrudnienie spadły. W tym samym czasie wskaźnik cen płaconych za materiały wzrósł do najwyższego poziomu od czerwca 2022 r. Powodem mogą być narastające obawy dotyczące taryf. Wzrost cen połączony ze spowolnieniem to zjawisko, którego każdy chciałby uniknąć.
Jednak weszły
Zgodnie z zapowiedziami, od 4 marca zaczęły obowiązywać cła na Chiny, Kanadę i Meksyk. Kanada ogłosiła szeroki pakiet środków zaradczych w odpowiedzi, a Pekin odpowiedział cłami do 15% na niektóre amerykańskie produkty rolne. Prezydent USA oznajmił wczoraj, że oprócz długo obiecywanych ceł, Stany nałożą taryfy na zagraniczne produkty rolne od 2 kwietnia. Dowiedzieliśmy się także o wstrzymaniu finansowania sprzedaży nowej broni do Kijowa. Skutkiem rosnącej niepewności był spadek amerykańskich akcji. Wyprzedaż rozlała się także na europejskie parkiety, które jeszcze wczorajszego popołudnia rosły z powodu zwyżek akcji spółek obronnych.
Niepokój
Wzrost siły podażowej napędzany geopolityczną niepewnością i narastaniem recesyjnych obaw wokół amerykańskiej gospodarki widać nie tylko na rynkach kapitałowych czy omawianym w pierwszym akapicie raporcie ISM. Spadki widoczne są także na rentownościach amerykańskich obligacji. Dziesięciolatki wyznaczyły lokalne minimum 4,13% (jeszcze wczoraj po południu było to 4,26%). Zniżkują także rentowności obligacji dwuletnich. Wzrost prawdopodobieństwa obniżek stóp procentowych w USA wskazuje także FedWatch Tool. Według najnowszych danych pierwsze cięcia mają pojawić się już w czerwcu, a w tym roku mamy być świadkami aż trzech obniżek. Przekłada się to na odbicie kursu EUR/USD. Główna para walutowa świata we wtorek przed południem rośnie powyżej 1,052 USD, naruszając opór 1,05 USD. Słabość dolara wykorzystuje złoty, który pozostaje silny do głównych walut. W momencie pisania tekstu kurs EUR/PLN to 4,15 PLN, natomiast kurs USD/PLN spada do 3,95 PLN.
Dawid Górny – analityk w InternetowyKantor.pl
Zwrot ku dolarowiKoniec tygodnia to znów przeniesienie uwagi inwestorów za ocean. Inflacja w Europie pozostawia przestrzeń na dalsze obniżki stóp procentowych. Na rynku kryptowalut bomba – Donald Trump potwierdził utworzenie rezerwy kryptowalutowej.
Inflacja w Europie
Piątek był dniem publikacji danych o inflacji. W Rzymie ceny rosną o 1,7% w skali roku, co nie budzi niepokoju. Również odczyt niemiecki, choć wyższy (2,3%), nie wzbudza większych emocji. Obydwa te wskaźniki były zgodne z oczekiwaniami. Niemieckie 2,3% to nadal bardzo blisko docelowego pułapu 2%. EBC nadal ma więc dużo przestrzeni na obniżki stóp procentowych na Starym Kontynencie, a odwrotna sytuacja w USA powoduje, że mamy coraz silniejszego dolara względem euro. Nie jest to oczywiście jedyny powód, ale na pewno trzeba go zaliczyć do grupy tych najważniejszych.
Dane zza oceanu
Końcówka tygodnia należała do dolara. Rozpoczęło się od danych o wydatkach i dochodach Amerykanów. Mieliśmy dość dziwną sytuację. Z jednej strony wydatki, wbrew oczekiwanemu wzrostowi o 0,1%, spadły o 0,2%. Z drugiej strony dochody, zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,3%, wzrosły o 0,9%. Trzeba pamiętać, że są to dane miesięczne. Dla tak zadłużonego społeczeństwa to dobra wiadomość. Problem w tym, że rynki wolą wydatki niż oszczędności. W tle sytuację poprawiały lepsze dane o kanadyjskim PKB. Głównym odczytem był jednak publikowany niemal na zamknięcie sesji w Europie indeks Chicago PMI. Ten, pomimo oczekiwanych 40,6 pkt, wzrósł do 45,5 pkt. W rezultacie na koniec dnia byliśmy świadkami dalszego umacniania się dolara względem euro. Narastający konflikt polityczny pomiędzy USA a państwami europejskimi (które nie chcą wymuszać na Ukrainie wszystkich możliwych ustępstw) tylko pogłębił ten ruch.
USA tworzy rezerwy kryptowalut
W weekend padła zapowiedź utworzenia rezerw strategicznych kryptowlaut. Mają one dotyczyć nie tylko bitcoina, ale również kilku innych najbardziej popularnych kryptowalut. Wielu analityków zadaje pytanie o to, dlaczego powstaje taki twór, ale ich odpowiedź jest, delikatnie mówiąc, nieprzekonująca. Dodatkowych wyjaśnień nie potrzebują jednak posiadacze kryptowalut, bo rynek zareagował zgodnie z oczekiwaniami. Skoro USA nie mają kryptowalut, a chcą stworzyć gigantyczne rezerwy, to muszą je dokupić. W rezultacie cena bitcoina, która w piątek testowała poziom 78 000 dolarów, w niedzielę osiągnęła poziom 94 000 dolarów, choć w poniedziałek od rana widzimy już silną korektę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI.
Korekta na polskim złotymWczoraj tuż po tym, jak kurs euro spadł na chwilę poniżej 4,13 zł, byliśmy świadkami silnej korekty. Ruch ten był napędzany przez wydarzenia na szerszym rynku oraz deklaracje Donalda Trumpa. W tle kolejne przeceny kryptowalut.
Dolar odrabia straty
Amerykańska waluta nie miała po inauguracji Donalda Trumpa tak dobrej passy, jak wielu analityków sądziło. Wczorajsze dane makroekonomiczne pozwoliły jej jednak odrobić część strat. Rewizja odczytów o PKB nie przyniosła dużych niespodzianek. Raptem lekko podniósł się indeks cen bez żywności i energii, ale równolegle wzrósł też deflator PKB. Jest to wskaźnik pokazujący, jaka część wzrostu PKB wynika ze zwiększenia cen. Dużo lepiej wypadły z kolei zamówienia na dobra trwałego użytku. Rosły one o 3,1% w styczniu względem oczekiwanych 2%. Słabiej natomiast zaprezentowała się liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Rynki uznały, że dane są jednak korzystne dla USA. Patrząc na to jednak z boku, warto zwrócić uwagę, że słabsze odczyty z rynku pracy mogą się szybko skończyć źle dla dolara. Trzeba jednak pamiętać, że to tygodniowy odczyt i rynek może czekać na potwierdzenie w przyszłych odczytach.
Kapitał wraca za ocean
Wspomniana już siła dolara była wsparta jedną ważną deklaracją – zapowiedzią ceł na produkty europejskie, między innymi na motoryzację. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Polski złoty, który jeszcze rano ocierał się o barierę 4,13 zł, zamykał dzień powyżej 4,16 zł. Tak silna przecena jest tutaj sumą właśnie tych dwóch elementów. Z jednej strony kapitał wystraszył się sankcji, a motoryzacja jest ważnym elementem polskiego eksportu. Z drugiej strony, gdy pieniądze płyną z euro do dolara, to zasysane są również z rynków ościennych. Podobna reakcja, aczkolwiek mniejszej siły miała miejsce również w przypadku innych walut naszego regionu, takich jak czeska korona czy forint. Dzisiaj co prawda od rana mamy pewną korektę na polskim złotym, ale zobaczymy, jak zakończy się tydzień.
Kryptowaluty szukają dna
Jesteśmy właśnie świadkami potężnej przeceny na rynku kryptowalut. Duża część analityków wskazuje jako główny powód atak hakerski przypisywany jednej z koreańskich organizacji. Inni zwracają z kolei uwagę, że jest to tylko element większej układanki. Rynek wielokrotnie próbował wyraźnie wybić się z okolic 100 000 USD za Bitcoina, ale brakowało chętnych do dalszego kupowania. Widać było zatem, że sporo inwestorów czekało na moment do realizacji zysków. Obecny atak był trochę takim momentem. Wielu uznało, że to może być już koniec obecnych wzrostów i zaczęło sprzedawać. Jakikolwiek jest powód, znaleźliśmy się poniżej 80 000 USD za Bitcoina i analitycy zastanawiają się, jak głęboka będzie obecna przecena.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – Włochy – inflacja konsumencka,
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:30 – Kanada – PKB,
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
USDPLN - Poziomy BUY zaliczone - co dalej ? Witam. Wracamy dziś do analizy USDPLN. Ostatnio wrzucałem strefę oraz poziomy do zajęcia pozycji. Rynek bardzo ładnie wszystko zaliczył, po czym otrzymaliśmy fajne odbicie które można uznać za sygnał wzrostowy. Przed nami będą ważne opory które na pewno ciężko będzie pokonać jednym ruchem, więc można spodziewać się jakiejś korekty z danych stref. Jeżeli zostaną one pokonane, to kolejnym targetem będzie wybicie ostatniego szczytu na 4.20.
Pozdrawiam
Rosja wraca na salony gospodarczeCoś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niesmacznym żartem, dzisiaj staje się rzeczywistością. Rynki grają już wyraźnie pod powrót Rosji. Polskie PKB bez niespodzianek za to z dobrymi perspektywami, a w USA coraz mniej boją się proinflacyjnych działań Trumpa.
PKB bez niespodzianek
Poznaliśmy dzisiaj finalne dane o polskim PKB. Nasza gospodarka na koniec 2024 rosła w tempie 3,7%. Jest to wynik zgodny z oczekiwaniami, co nie jest dziwne w przypadku ostatecznych odczytów, skoro wstępne już widzieliśmy. Rynki – jak to często ma miejsce, gdy nie ma niespodzianek – nie reagują na ten odczyt. Na szczególną uwagę zasługują dane za sam czwarty kwartał – 1,3% wzrostu w skali kwartału to bardzo porządny rezultat. Trzeba pamiętać, że jest to wysoko powyżej średniej unijnej. Jeżeli uda się utrzymać podobnie szybkie tempo rozwoju, to do 2035 roku powinniśmy znaleźć się pod kątem PKB na mieszkańca w okolicach średniej unijnej.
Polityka Trumpa nie taka proinflacyjna
W ostatnich dniach widzimy wyraźną zmianę prognoz inwestorów za oceanem w sprawie poziomu stóp procentowych. Patrząc na kontrakty, widać wyraźny skręt w stronę większej liczby cięć stóp w tym roku. Jeszcze tydzień temu dominował scenariusz jednej obniżki o 0,25% do grudnia. Obecnie inwestorzy zastanawiają się, czy będą to dwie, czy trzy o 0,25% każda. Ta zmiana spowodowana jest oczekiwaniem, że inflacja wcale nie będzie aż takim problemem, jak dotychczas sądzono. W rezultacie, stopy procentowe w USA – które już teraz są wyższe o 1,6% niż w strefie euro i 1,5% niż w Kanadzie – mają przestrzeń, by być zredukowane, a jednocześnie znajdować się na trochę wyższych poziomach, by nie eksponować się nadmiernie na ryzyka inflacyjne. Ta zmiana przypuszczeń jest oczywiście pewnym problemem dla dolara. Jest to typowa reakcja na nadchodzące obniżki. To właśnie dlatego na głównej parze walutowej obserwowaliśmy ostatnio okolice maksimów euro względem dolara z ostatnich dwóch miesięcy.
Rosja już wraca na rynki
Od dobrych kilku dni jesteśmy świadkami specyficznego przywracania Rosji na salony. Aspekt moralny tego zajścia nie jest tematem tego tekstu. Warto jednak zwrócić uwagę, że inwestorzy oprócz moralności mają też cechować się efektywnością. Patrząc na ostatnie działania, można zauważyć, że przynajmniej to drugie robią nieźle. Skoro Moskwa wraca, to pewnie trzeba spodziewać się, że również restrykcje handlowe znikną. Widać to dobrze po notowaniach głównych surowców eksportowych tego kraju. W dół idzie zarówno gaz, jak i ropa. Skoro rynki oczekują zniesienia sankcji, to surowca może być nadmiar na rynku, stąd spadek cen i to mimo redukcji zapasów wczoraj w USA. W górę idzie z kolei rosyjski rubel. Rok kończył się niespodziewanym dołkiem na 0,036 zł, teraz jednak jest już na 0,045 zł. Wielomiesięczne szczyty wybija też główny rosyjski indeks giełdowy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – zamówienia na dobra,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Najtańszy dolar od październikaWczoraj zobaczyliśmy słabsze dane z USA, które w połączeniu z bardzo aktywną nową administracją spowodowały, że dolar ma gorszy moment. W tle Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych, a na rynku kryptowalut mamy gwałtowną przecenę.
Co z dolarem?
Amerykanie robią obecnie bardzo dużo zamieszania w geopolityce. Już samo to istotnie oddziałuje na rynki walutowe. W tle jednak mamy dane makroekonomiczne, które oczywiście nie pozostają bez wpływu. Wczoraj zobaczyliśmy indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Wynik 98,3 pkt pokazuje, że optymizm konsumentów spada. Jest on nie tylko słabszy od oczekiwań wynoszących 102,5 pkt, ale także najgorszy od kwietnia 2024 roku. Niższy poziom wskaźnika mocno wystraszył rynki, które odebrały to m.in. jako zagrożenie dla utrzymania wysokiego poziomu konsumpcji. W rezultacie byliśmy wczoraj świadkami osłabiania się amerykańskiej waluty. Po raz kolejny na głównej parze walutowej widzieliśmy przejście powyżej poziomu dolara i pięciu centów za jedno euro. Był to też jeden z najsłabszych poziomów dolara od początku prezydentury Donalda Trumpa. Względem polskiego złotego ta słabość jest bardziej widoczna, bo złoty się ostatnio umacnia.
Węgrzy nie obniżają stóp procentowych
Wczoraj poznaliśmy decyzje banku centralnego Węgier w sprawie stóp procentowych. Pozostają one na niezmienionym poziomie 6,5% od września. Wydaje się to na pierwszy rzut oka dużo. Warto jednak zauważyć, że we wrześniu inflacja w ujęciu rocznym wynosiła 3%. Od tego czasu jednak co miesiąc byliśmy świadkami przyspieszania wzrostu cen co miesiąc. Z tego właśnie powodu wstrzymano cykl obniżek stóp procentowych. W styczniu inflacja dotarła aż do 5,5%. Powoduje to, że przestrzeń na obniżki stóp procentowych się gwałtownie skurczyła. Jeszcze we wrześniu główna stopa procentowa przekraczała inflację o 3,5%, dzisiaj już zaledwie o 1%. To właśnie brak tej przestrzeni tłumaczy, dlaczego rynki nie oczekiwały obniżki i po samej decyzji nie było widać większej reakcji węgierskiego forinta.
Przecena „krypto pieniędzy”
Od początku tygodnia jesteśmy świadkami dużej przeceny na rynku kryptowalut. Sam Bitcoin spadł w tym czasie o ponad 7%. W rezultacie pierwszy raz od listopada 2024 znaleźliśmy się poniżej poziomu 87 000 USD za Bitcoina. Jeszcze więcej tracą mniejsze projekty. Co analitycy wskazują jako powód tej przeceny? Z jednej strony jak mantra powtarzana jest historia o spadku aktywności ekonomicznej na świecie wywołanym sankcjami, które na lewo i prawo zapowiada Donald Trump. Drugim problemem jest największy w historii (pod względem wartości w momencie ataku) znany skuteczny atak na portfele giełdy kryptowalutowej. Na razie sytuacja została uspokojona, ale wielu analityków zadaje słuszne pytania o długofalową kondycję zaatakowanej giełdy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak nowych odczytów PMI.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Pomysł na shorta EUR/CHF Na parze EUR/CHF pojawiła się interesująca strefa do rozegrania pozycji krótkiej. Cena dotarła do istotnego poziomu, który może stanowić opór, jednak kluczowe będzie uzyskanie odpowiedniego potwierdzenia przed zajęciem pozycji. Warto obserwować reakcję ceny oraz sygnały świadczące o możliwym odrzuceniu poziomu, co zwiększyłoby prawdopodobieństwo udanego zagrania.
Mocarny PLN w niełatwym otoczeniu, kurs euro blisko 4,13 zł!Mimo niesprzyjających okoliczności kapitał nie przestaje płynąć do PLN, co spycha kursy głównych walut do złotego na coraz niższe poziomy. Po wczorajszych zaskoczeniach w danych, dziś odczyty makro bez niespodzianek, ale najważniejsze publikacje czekają w dalszej części tygodnia.
Do wiosny wciąż daleko
Warszawska giełda ma duże problemy na początku tygodnia (WIG20 stracił wczoraj prawie 2,4%, a dziś przed południem balansuje przy tamtym poziomie zamknięcia). Zresztą nasz parkiet nie jest wyjątkiem – wczoraj na minusie zamknęło się Wall Street, mocne przeceny dotknęły Azję, a w Europie we wtorek pozytywnie wyróżnia się jedynie Madryt i Mediolan. Euforia powyborcza zdaje się opuszczać Niemcy, bo przed tamtejszymi politykami wcale niełatwe rozmowy koalicyjne. Rozejm na wschodzie jest wciąż tak samo bliski, jak i daleki (umowa amerykańsko-ukraińska o wydobyciu surowców jest podobno na ukończeniu, ale w ONZ Stany głosują ręka w rękę z Rosją, a prezydent USA ma dla Putina tylko ciepłe słowa). Skoro przy Trumpie jesteśmy, to wraca on do tematu ceł, a na celownik bierze też kluczową branżę czipów. Takie otoczenie przynajmniej w teorii brzmi jak układ zwiększający awersję do ryzyka. Chociaż na licznych aktywach można dostrzec risk off (Bitcoin najniżej od listopada), to na rynku walutowym jedna gwiazda nie przestaje błyszczeć. Mowa o polskim złotym.
Nie ma mocnego na złotego
Mimo licznych ryzyk kapitał nie przestaje płynąć do PLN wartkim strumieniem i wcale nie ma dość. Część analityków łączy to z ogólnym przepływem spekulacyjnego kapitału w związku z możliwym rozejmem za naszą wschodnią granicą (na czym najbardziej korzysta rosyjski rubel). Nie negując spekulacyjnego charakteru kapitału napływającego w ostatnim czasie do złotego, to o ile wczoraj rodzimej walucie dotrzymywał jeszcze kroku HUF, o tyle w trakcie porannej, wtorkowej sesji złoty został zdecydowanym liderem regionu. Tym samym na horyzoncie kursu EUR/PLN zamajaczyło już 4,13 zł, widziane ostatnio na początku 2018 roku. Technicznie jest to niezwykle istotna strefa, ponieważ właśnie w pobliżu tego poziomu znajdują się dołki sprzed 7 lat. Czy w takim razie zbliżamy się do momentu zwrotnego na złotym? Jeżeli uznać, że dominującym czynnikiem rzeczywiście jest spekulacja, to bardzo łatwo wyobrazić sobie, że wystarczy jeden pretekst, aby globalni inwestorzy zaczęli realizować zyski. Nie mniej kurs USD/PLN po godz. 11 balansuje na 3,95 zł, kurs CHF/PLN trzyma się blisko 4,40 zł, a kurs GBP/PLN testuje od góry 4,98 zł.
Silna Polska, słabe Niemcy
Wczoraj pozytywnie zaskoczyła polska sprzedaż detaliczna. W ujęciu rocznym wskaźnik poszedł w górę o 6,1% (prognoza +2,5%), a w cenach stałych zaliczył wzrost o 4,8% (oczekiwano +1,5%). Dobre dane dla gospodarki (którymi szybko pochwalił się minister finansów) z pewnością nie zaszkodziły też złotemu. Dobra kondycja konsumentów to raczej czynnik proinflacyjny, co uwiarygadnia scenariusz szefa NBP o dalszej perspektywie obniżek stóp procentowych nad Wisłą. Dziś rano zgodna z oczekiwaniami okazała się stopa bezrobocia w naszym kraju, która w styczniu wyniosła 5,4%. Chociaż jest to wzrost w stosunku do grudniowego odczytu (5,1%), to równocześnie jest to identyczny rezultat do stycznia 2024 r., co wskazuje na czynniki sezonowe na rynku pracy. Zgodne z prognozami (co jest jedynym pocieszeniem) były też wyniki niemieckiej gospodarki. PKB RFN w ostatnim okresie poprzedniego roku zmniejszył się o 0,2% w ujęciu kwartalnym i o tyle samo zmalała gospodarka naszego sąsiada przez cały poprzedni rok. Takie odczyty mogą zwiększać prawdopodobieństwo cięcia stóp przez EBC, ale też zbliżać zmiany fiskalne przygotowywane przez nowy rząd w Berlinie.
Adam Fuchs – analityk w InternetowyKantor.pl
Geopolityka vs technika na EURUSDPrzed weekendem poznaliśmy odczyty indeksów PMI ze strefy euro, jak i USA. Pakiet ze Stanów przyniósł nie mniej emocji niż przedterminowe wybory parlamentarne za naszą zachodnią granicą. Mimo wielu nowych informacji, na kursie euro dolara wciąż rządzi technika.
Piątkowe PMI z Europy
Pod koniec ubiegłego tygodnia otrzymaliśmy pakiet danych PMI dla przemysłu i usług. Indeksy opisują sytuację w badanej gałęzi gospodarki. Poziom neutralny to 50 pkt. Wszystko, co poniżej oznacza dekoniunkturę, a powyżej rozwój. Jako pierwsze pojawiły się informacje ze strefy euro. PMI dla usług pomimo zwyżkowych oczekiwań spadł z 51,3 pkt do 50,7 pkt. Powyżej konsensusu znalazł się subindeks przemysłowy (47,3 pkt, prognoza 47 pkt). Nadzieję na przyszłą poprawę w strefie euro dały odczyty z największej gospodarki Wspólnoty. PMI dla przemysłu z Niemiec wzrósł z 45 pkt do 46,1 pkt. Był to skok powyżej oczekiwanego 45,5 pkt. Dodatkowo PMI usługowy (52,2 pkt) mimo spadku, pozostał w strefie wzrostu aktywności. Publikacje zostały odebrane pozytywnie, co choć trochę złagodziło przedwyborczą niepewność w Niemczech wśród inwestorów.
Zaskoczenie w USA
Chwilę później inwestorzy otrzymali niespodziankę z USA. Amerykański indeks PMI dla usług mimo prognozowanego wzrostu z 52,9 pkt do 53 pkt spadł do 49,7 pkt. Zauważalne tąpnięcie równało się zejściu do strefy recesji, w której wskaźnik nie był od 2 lat. W piątek odnotowano także silny spadek Indeksu Uniwersytetu Michigan, który bada potencjał nabywczy amerykańskiego konsumenta. Negatywne dane zostały wygładzone wyższym od oczekiwanego wzrostem PMI dla przemysłu. Ostatecznie podczas piątkowej sesji byliśmy świadkami delikatnego umocnienia dolara na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD spadł z poziomu 1,048 USD na 1,046 USD zatrzymując się na lutowej linii trendu wzrostowego.
Geopolityka
Zgodnie ze wstępnymi sondażami przebiegły przedterminowe wybory parlamentarne w Niemczech. Blok CDU/CSU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna Niemiec i Chrześcijańsko-Społeczna Unia w Bawarii) zdobył najwięcej, bo 28,6% głosów. Następnie skrajnie prawicowa AfD (Alternatywa dla Niemiec) z wynikiem 20,8%. Miejsce trzecie z poparciem 16,4% uzyskała SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec). Największym przegranym był rezultat Liberalnej Wolnej Partii Demokratycznej (FDP), która nie przekroczyła 5-procentowego progu wyborczego, zdobywając 4,3 proc. głosów. Warta uwagi jest również duża frekwencja, która wyniosła aż 82,5%. Kolejnym wyzwaniem za naszą zachodnią granicą będzie utworzenie rządu, do czego konieczne będzie stworzenie koalicji. Realizację zadania zapowiedział już konserwatywny lider Friedrich Merz, który chce zrealizować plan w ciągu dwóch miesięcy po wygraniu wczorajszych wyborów. Ostatecznie jednak przyszłość niemieckiej polityki niesie ryzyko stworzenia kruchej koalicji i wzroście sił pozostałych partii. Wychodząc poza Niemcy, w weekend dowiedzieliśmy się również, że Prezydent Wołodymyr Zełenski ustąpi, jeśli zagwarantuje to pokój i członkostwo w NATO dla kraju. W wyniku powyższych wiadomości w poniedziałek o poranku euro umocniło się w stosunku do dolara. Notowania wyznaczyły lokalne maksimum przy 1,053 USD, po czym nastąpiło odreagowanie wracające kurs do 1,047 USD. Spadki po raz kolejny zostały wyhamowane przez lutową linię trendu wzrostowego. W tym otoczeniu dobrze radzi sobie krajowa waluta. Złoty w poniedziałek o poranku pozostaje silny wobec euro. Kurs EUR/PLN to 4,16 PLN. Notowania USD/PLN to 3,97 PLN.
Dawid Górny – analityk w InternetowyKantor.pl
Strefa zainteresowania EURUSD po wyborach w NiemczechWybory parlamentarne w Niemczech zostały zamknięte.
Sondaże wyjściowe wskazują, że centroprawicowa Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna Friedricha Merza (CDU) zapewniła wyraźne zwycięstwo, pozycjonując go jako następnego kanclerza Niemiec.
Przewiduje się, że skrajnie prawicowa AfD osiągnie najlepszy jak dotąd wynik, obecnie na drugim miejscu z 20,2%, prawie podwajając poparcie w 2021 roku. Skład Bundestagu pozostaje jednak niepewny, a Merz wykluczył współpracę z AfD.
Przedłużające się rozmowy koalicyjne mogą doprowadzić do podziału rządu w sprawie ożywienia gospodarczego i polityki międzynarodowej, co może być niedźwiedzi dla euro. Mając to na uwadze, Strefa Fibonacciego od 61,8% do 50,0% może być obszarem zainteresowania (przynajmniej na początek), co zbiega się z spłaszczaniem dłuższych średnich kroczących.
Koniec jest blisko....w okolicach 4? - M1 - EURPLNNa samym początku dodaję ostatnią analizę EURPLN, którą popełniłem. Nie wiem, czy można mówić o sukcesie analizy, zostawiam to do oceny czytającym. Jedynie kierunek dobrze wskazałem, ale nie wiem po ostatnich przemyśleniach, czy miejsce zatrzymania nie jest niżej.
Etykieta dla interwału M1 : 52/48 SHORT (~4.11 - 3.98)
Etykieta dla interwału T1 : 51/49 SHORT (~4.09 - 4.01)
Etykieta dla interwału D1 : 53/47 SHORT (~4.11 - 4.09)
Interwał miesięczny - rys. 1
uznałem ten interwał, iż może być najlepszy do przedstawienia potencjalnych dwóch stref na zakończenie korekty i ruch do góry pod 5,6,7... kto da więcej?
jeżeli wziąć pod uwagę rozszerzoną korektę od niebieskiej strzałki (jako A) to potencjalne miejsce zatrzymania ( scenariusz I ) widziałbym już niedługo między 4.11 - 3.98, ale tutaj również mam wąską strefę mojej wzmożonej obserwacji - 4.1 - 4.04, czyli tak poniżej raczej nie spadniemy. Myślę, że podłoga 4 jest już dobrze uklepaną od miesięcy podłogą. Wszelkie załamania strefy Euro, czyli fundamenty nie są brane pod uwagę, bo inaczej kierunek jest na kolejny scenariusz.
jeżeli brać pod uwagę dla takiego wykresu zasięg korekty pomarańczowej ( scenariusz II ) widziałbym w miejscu 3.9 - 3.59 natomiast bardziej trzymałbym się tutaj wąskiej strefy (3.9 - 3.82) do dołka ze stycznia 11'.
analizując wskaźniki, nie widzę jeszcze końca spadków na tym interwale, lokalnie na T1 pewnie wejdziemy w jakąś korektę może trwającą miesiącami. Wskaźnik RSI poniżej 30 i strefa 4.1 - 4.04 to dobre miejsce dla mnie na zatrzymanie i potencjalne odbicie.
zasięg czarnej strzałki odkładany do nowego dołka może wskazać zasięg korekty, który przy obecnych spadkach od "5" nie będzie niczym nadzwyczajnym i jedynie jakaś lekka reakcja spadkowa mogłaby się pojawić. W tym momencie nie sądzę przy normalnych fundamentach (sytuacji geo-politycznej), aby miała zadziałać spadkami po kolejny dołek (tak uważam teraz...).
opory cenowe na przyszłość to 4.34 - 4.40, 4.63 - 4.72 (wiadomo jeszcze fibo i zasięg czarnej korekty w zależności od struktur wzrostowych, które będą się pojawiać).
zejście pod 3.82 w obecnej sytuacji mało realne, według mnie, na 1-2%...takie zejście będzie prawdopodobnie podparte silnymi fundamentami w Europie i na świecie, których początków miejmy nadzieję, obecnie nie doświadczamy.
myślę, że interwał tej analizy to długi czas realizacji i warto też brać to z dystansem!
Rysunek 1 . Interwał miesięczny - jak silna jest podłoga na 4?
Pamiętaj to spojrzenie dzika, a nie porada finansowa🐗
Rynki czekają na wybory za OdrąW weekend mamy wybory w Niemczech. Zapowiada się jednak, że ich ostateczny wynik – czyli rząd – możemy poznać naprawdę późno. Dane z Polski pomogły złotemu, a te z USA spowodowały odwrót od dolara.
Dane z Polski
Wczoraj oprócz wspomnianych już wczoraj płac, poznaliśmy również dane z produkcji. Produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym spada o 1% i jest to wynik zgodny z przypuszczeniami. Z drugiej strony budowlano-montażowa rośnie w skali roku o 4,3%. Dzieje się to pomimo faktu, że rynek czeka na program wsparcia. Pojawił się zresztą taki na horyzoncie. Nie znamy jednak na razie wszystkich jego szczegółów. Słychać już jednak wypowiedzi przedstawicieli branży, że bardzo dużym problemem w ostatnich miesiącach był zastój w transakcjach spowodowany oczekiwaniem na bardzo rozrzutne zapisy nowego programu. Polski złoty przyjął te odczyty pozytywnie. Kurs euro wrócił znów w okolice 4,16 zł.
Odwrót od dolara
Wczorajsze dane były dobrym powodem dla inwestorów do wyprzedaży dolara. Z jednej strony liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych okazała się wyższa od oczekiwań. Niby tylko o 4 tysiące sztuk, ale zawsze. Do tego słabiej wypadł indeks FED z Filadelfii, a na deser – indeks wskaźników wyprzedzających (Conference Board) – również pokazał słabsze odczyty. Wszystkie te dane osobno nie powinny mieć aż takiego wpływu na rynki, jednakże ich kumulacja doprowadziła do przeceny amerykańskiej waluty. W rezultacie w czwartkowy wieczór podobnie jak w poniedziałkowy poranek widzieliśmy znów sytuację, kiedy za jedno euro trzeba płacić dolara i pięć centów.
Nadchodzą wybory w Niemczech
U naszego zachodniego sąsiada w weekend odbędą się wybory parlamentarne. Analitycy są zgodni, że wygra je koalicja CDU/CSU. Jak to jednak często ma miejsce w systemach wielopartyjnych, konieczna będzie jakaś forma koalicji. Wbrew pozorom kluczowy może się okazać wynik liberałów. Są oni bowiem na krawędzi progu wyborczego. Ich brak wejścia do parlamentu może zatem ułatwić tworzenie rządu. W podobnej sytuacji jest zresztą Sojusz Sahry Wagenknecht, który niespodziewanie stracił poparcie. Rynki mają nadzieję, że mimo słabszej końcówki kampanii wyborczej przez głównego kandydata, będzie on miał dość głosów, by utworzyć rząd większościowy w koalicji z SPD. Problem w tym, że SPD wcale nie musi tego chcieć. Alternatywą jest oczywiście AFD, uważane za skrajnie prawicowe, którego z kolei CDU/CSU nie chce. Na stole prawdopodobnie będzie jeszcze mocno egzotyczna opcja sojuszu z zielonymi i którąś z partii lewicowych. Co to oznacza dla rynków? Negocjacje koalicyjne mogą trwać bardzo długo, nie pierwszy już zresztą raz. To z kolei byłoby niekorzystnym sygnałem dla EUR. Jeżeli zatem dojdzie do impasu, można spodziewać się umocnienia dolara.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień indeksów PMI.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Dlaczego Morgan Stanley i MUFG popierają JPY? Morgan Stanley i MUFG postrzegają jena japońskiego jako najsilniejszą walutę G10 w 2025 roku. Spodziewają się, że zyska na wartości wraz ze spadkiem stóp procentowych w USA, a japoński bank centralny podniesie własne.
Na wykresie dziennym oscylatory USD/JPY wciąż nie są w strefie wyprzedania, co sugeruje, że ścieżka najmniejszego oporu może spaść.
MUFG przewiduje dalsze zyski Jena, zwłaszcza w stosunku do euro, i wyznaczył cel 150 dla EUR/JPY, w porównaniu z 157.
Morgan Stanley również faworyzuje dolara australijskiego. Tymczasem uważają, że Dolar nowozelandzki doceni, ale będzie słabszy niż Dolar Australijski ze względu na słabszą perspektywę krajową.
Płace rosną szybciej niż cenyKolejny już miesiąc z rzędu mamy sytuację w Polsce, kiedy płace rosną szybciej niż ceny. Odrabiamy więc, jako społeczeństwo, straty wysokiej inflacji sprzed dwóch lat. W tle zapiski z posiedzeń FED umacniają dolara, a Nowa Zelandia obniża stopy procentowe.
Płace nadal rosną
Poznaliśmy dzisiaj dane na temat wzrostu wynagrodzeń. Średnia płaca w styczniu wyniosła 8482,47 zł brutto. Mowa o segmencie przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 pracowników. Z jednej strony to spadek o 340 zł od grudnia, co mogłoby niepokoić. Warto jednak pamiętać, że grudzień ma swoją specyfikę. Premie w tym miesiącu zaburzają w górę wynik. Jeżeli spojrzymy na porównanie stycznia 2025 do stycznia 2024 – mamy 9,2% wzrostu. Rynek oczekiwał 9,3%, jest to zatem realnie wynik niemal dokładnie zgodny z oczekiwaniami. Mamy zatem niemal 4 punkty procentowe więcej wzrostu płac niż wzrostu cen (dla przypomnienia inflacja konsumencka wyskoczyła do 5,3% w ujęciu rocznym). Jest to zatem korzystna sytuacja, kiedy średnie płace rosną nawet po uwzględnieniu inflacji. Pewnym ostrzeżeniem jest natomiast zatrudnienie. W ciągu roku był to spadek o 0,9%. Część obserwatorów wskazuje, że pracę tracą osoby z najniższymi kwalifikacjami, co może częściowo wpływać na tak wysoki wzrost średniej płacy. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to decydujący wpływ.
Stenogramy z posiedzeń FED
Wczoraj opublikowano zapiski z rozmów ze spotkania Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Jest to część FED odpowiedzialna za decyzję w sprawie polityki monetarnej. Widzimy tam obraz oczekiwania stóp procentowych na obecnym poziomie. Powodem jest utrzymująca się lekko podwyższona inflacja i wpływ, który na gospodarkę mogą mieć cła importowe w USA. Rynek wciąż nie jest pewny, czy ma w tym roku dojść do jednej, czy dwóch obniżek stóp procentowych. Patrząc na notowania kontraktów terminowych, szanse na obydwa te scenariusze są mniej więcej równe. Zapiski z posiedzenia spowodowały lekkie umocnienie dolara względem euro.
Nowa Zelandia tnie stopy
Wczoraj poznaliśmy decyzję Królewskiego Banku Nowej Zelandii o obniżeniu głównej stopy procentowej o 0,5%. W rezultacie wynosi ona teraz 3,75%. To właśnie taka decyzja była przewidywana przez wielu analityków. Z jednej strony wspierały ją dane. Dla przypomnienia w trzecim i czwartym kwartale inflacja wynosiła zaledwie 2,2%. Z drugiej strony szef tamtejszego banku centralnego – Pan Adrian Orr – komunikuje się w bardzo transparentny sposób z rynkiem. Po samej decyzji na konferencji zapowiedział jeszcze dwie redukcje stóp procentowych w tym półroczu. Obie po 0,25% w kwietniu i maju. Zwrócił oczywiście uwagę na negatywny wpływ amerykańskiej wojny celnej, który może spowolnić globalny wzrost gospodarczy. W kwestii cen pojawiło się zastrzeżenie, że osłabiający się dolar nowozelandzki może spowodować tymczasowe podniesienie wskaźnika inflacji.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
GBPUSDPo wczorajszym wybiciu ze strefy wzrostowej na H1 powracamy do niej.
W jej zasięgu jest kilka innych mniejszych stref np. na m15.
W tym rejonie jest silne wsparcie.
Jeśli utrzymamy się powyżej tych stref istnieje prawdopodobieństwo rekacji wzrostowej.
Zakładam scenariusz w postaci reakcji wzrostowej.
Rynki wierzą w powrót RosjiWiadomości o negocjacjach pokojowych na wschodzie Europy są co najmniej zaskakujące. Prorosyjskość stanowiska prezydenta USA jest znacznie większa, niż sądzono. Rynki już grają pod sukces Rosji. W tle dobre dane za oceanem i niespodziewane umocnienie funta.
Rynek czeka na Rosję
To, co się dzieje w kontekście negocjacji pokojowych za naszą wschodnią granicą, może budzić zdziwienie. Ostatnie słowa Donalda Trumpa o braku udziału Ukrainy w rozmowach to coś, co długo będzie mu wypominane w niektórych środowiskach. Z polskiej perspektywy tak skrajnie prorosyjskie stanowisko budzi olbrzymie zdziwienie. Z drugiej strony rynki wyglądają na znacznie bardziej pragmatyczne niż komentatorzy polityczni. Zamiast rozpaczania rozpoczęły się zakupy rosyjskich aktywów. Od początku roku główny indeks giełdowy w Rosji (RTS) poszedł w górę ponad 25%. Z kolei rubel podskoczył o 17% względem złotego. W tym samym czasie hrywna ukraińska notuje spadki.
Dane z Ameryki Północnej
Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w Kanadzie. Z jednej strony mamy wzrost o 0,1% w styczniu. Z drugiej był on zgodny z oczekiwaniami i do poziomu 1,9%. Nie są to okolice, które budzą niepokój analityków. Im wyższa jednak inflacja, tym mniejsza szansa na dalsze obniżki stóp procentowych, a to umacnia walutę. W tym samym czasie w USA opublikowano lepszy od prognoz indeks NY Empire State. W rezultacie wczoraj widzieliśmy przepływ kapitału za ocean. Zarówno dolar amerykański, jak i kanadyjski zyskiwały na wartości względem kursu euro.
Niespodziewana siła funta
Wczoraj zobaczyliśmy dane na temat brytyjskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie wzrosła z 4,4% do 4,5% tylko pozostała na niezmienionym poziomie. Z racji tego, że w lutym mieliśmy piątą rocznicę Brexitu, bardzo częstym zabiegiem jest porównywanie obecnych poziomych do tych sprzed wyjścia. Pięć lat temu owszem mieliśmy bezrobocie na poziomie 3,9%, co pokazuje pogorszenie sytuacji o pół punktu procentowego. Warto jednak pamiętać, że te 3,9% było najniższą wartością od drugiej połowy lat 70-tych, więc to porównanie nie jest do końca uczciwe. Jest jednak realnie zła wiadomość i jest to liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wzrosła ona w styczniu o 22 tysiące. Rynek jednak uznał, że to łącznie dobre dane dla brytyjskiej waluty. W rezultacie kurs funta umacniał się względem euro.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – rozpoczęte budowy domów,
14:30 – USA – pozwolenia na budowę domów,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FOMC.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Forex: 500 do 100 tys.: czy to możliwe?
Cześć, jestem profesjonalnym traderem Andrea Russo i dziś chciałbym odpowiedzieć na pytanie, które często mi zadajecie: „Czy można osiągnąć 100 tysięcy euro zaczynając od zaledwie 500 euro?” Odpowiedź, jak zobaczymy, zależy od kilku czynników, ale przede wszystkim od wybranej strategii, zarządzania ryzykiem i dyscypliny w przestrzeganiu zasad inwestowania. W tym artykule przyjrzymy się konkretnej strategii, pewnego rodzaju „marzycielstwu”, które, choć teoretycznie możliwe, wiąże się z szeregiem ryzyk, które należy bardzo dokładnie rozważyć.
Wyobraź sobie, że zaczynasz z kapitałem w wysokości 500 euro. Strategia, którą wyjaśnię, opiera się na założeniu, że każda udana inwestycja przyniesie Ci 30% zysku z zainwestowanego kapitału, natomiast każda błędna operacja spowoduje 10% stratę. Mówiąc w skrócie, jeśli rynek będzie działał na twoją korzyść, zarobisz 30% zainwestowanego kapitału, ale jeśli sprawy pójdą źle, stracisz 10%.
Jeśli zostanie zastosowana poprawnie, strategia ta może z czasem przynieść znaczne korzyści, ale warto przeprowadzić pewne oceny.
Strategia zarabiania 30% na każdej pozytywnej transakcji opiera się na „magii liczb składanych”, czyli na tym, że za każdym razem, gdy wygrywasz, zarabiasz coraz więcej, zwiększając w ten sposób zainwestowany kapitał. Jeżeli utrzymasz dobry wskaźnik wygrywających transakcji, Twój kapitał będzie z czasem rósł wykładniczo.
Ile trzeba mieć zarobków, żeby osiągnąć 100 tysięcy euro?
Aby obliczyć, ile transakcji potrzeba, aby osiągnąć poziom 100 000 euro, możemy skorzystać ze wzoru na wzrost wykładniczy. Jeśli zaczynamy od 500 euro i chcemy wiedzieć, ile wygranych operacji przy stopie oprocentowania 30% potrzebujemy, aby osiągnąć 100 000 euro, możemy wykonać następujące obliczenia:
500 to kapitał początkowy.
1,30 to mnożnik dla każdej wygranej transakcji (30% zysku).
n to liczba wymaganych operacji.
Rozwiązując równanie, otrzymujemy, że n to w przybliżeniu 17 kolejnych wygrywających transakcji (w przybliżeniu). Tak więc, aby osiągnąć 100 000 euro, musisz wykonać co najmniej 17 kolejnych udanych transakcji, bez ponoszenia strat.
Niebezpieczeństwa strategii
Choć liczby mogą wydawać się obiecujące, należy pamiętać, że rynek jest nieprzewidywalny i nie wszystkie transakcje będą zyskowne. Ponadto zyski na poziomie 30% i straty na poziomie 10% są hipotetyczne i nie uwzględniają innych czynników, takich jak opłaty transakcyjne, poślizgi cenowe i zmienność rynku.
Oto kilka głównych zagrożeń związanych z tą strategią:
Zmienność i ryzyko straty: Strata w wysokości 10% przy każdym błędzie, nawet niewielkim, może szybko się kumulować w okresie spadku kapitału. Na przykład po 5 stratnych transakcjach Twój kapitał może drastycznie się zmniejszyć.
Złożoność psychologiczna: Utrzymanie dyscypliny w tak niestabilnym środowisku handlowym jest jednym z najtrudniejszych wyzwań dla każdego tradera. Pokusa „odrobienia” strat lub dokonania ryzykowniejszych inwestycji w celu zwiększenia zysków zawsze czyha i może osłabić skuteczność strategii.
Nieprzewidywalność rynku: Rynek nigdy nie zachowuje się w sposób liniowy. Nie ma gwarancji wygranych transakcji i nawet przy dobrze opracowanej strategii istnieje możliwość, że znajdziesz się w przedłużającym się okresie redukcji kapitału, co wystawi na próbę solidność Twojego planu.
Zarządzanie kapitałem: serce strategii
Prawdziwy sekret tej strategii nie leży w zarobieniu 30%, co w ochronie kapitału i ograniczeniu strat. Zarządzanie pieniędzmi jest kluczowe w każdym rodzaju handlu i to właśnie ono odróżnia odnoszących sukcesy traderów od tych, którym się nie udaje.
Oto kilka kluczowych zasad efektywnego zarządzania kapitałem:
Wielkość pozycji: Nie ryzykuj więcej niż 1-2% swojego kapitału w jednej transakcji. Dzięki temu możesz przetrwać nawet długi okres następujących po sobie strat, nie narażając swojego kapitału.
Zatrzymaj straty i odbierz zyski: Użyj zleceń stop loss, aby ograniczyć straty i odbierz zyski, aby zabezpieczyć zyski, gdy rynek porusza się na Twoją korzyść. Nie oczekuj, że rynek będzie rósł wiecznie, ale stawiaj sobie jasne cele.
Panowanie nad emocjami: Umiejętność zachowania spokoju, nawet w obliczu strat, jest kluczowa. Chciwość i strach to najwięksi wrogowie tradera, dlatego kluczem do długoterminowego sukcesu jest zachowanie jasnego umysłu.
Dywersyfikacja: Nie inwestuj całego kapitału w jeden składnik aktywów lub transakcję. Dywersyfikacja pomaga ograniczyć ogólne ryzyko.
Wnioski
Krótko mówiąc, teoretycznie jest możliwe osiągnięcie 100 tysięcy euro zaczynając od 500 euro, ale wcale nie jest to łatwe. Sukces w handlu zależy nie tylko od procentowego poziomu zysku lub straty, ale także od umiejętności zarządzania kapitałem i zachowania spokoju w trudnych momentach.
Udanego handlu.






















